Kroniki kryminalne Nowego Watykanu

Więcej niż dotychczas. Bez kompromisów. Działa na emocje. Ale musisz myśleć, bardziej.

Moderatorzy: Admini, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dzienis
Moderatorzy
Moderatorzy
Posty: 11956
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 5 razy
Kontakt:

06 gru 2020, 02:18

Alternatywna rzeczywistość...

W roku 1912 na stancji w Wiedniu współlokator dla żartu wetknął Hitlerowi do śniadania kilka szczurzych bobków, przez co ten zachorował na tyfus i umarł kilka tygodni później. W ten sposób powstała nowa linia czasowa - nie było II wojny światowej, a Polskę ominęło widmo komunizmu, dzięki czemu powoli acz stabilnie budowała swoją pozycję na arenie europejskiej, stając się w ten sposób lokalnym mocarstwem. Pochłonięta wojną domową Rosja była państwem tylko w teorii, zaś w praktyce rządzona była przez lokalnych watażków i daleko jej było do potęgi. USA przegrały wojnę z Japonią i straciła na jej rzecz całe zachodnie wybrzeże. Wpływy chińsko-arabskie pozostały silne w państwach afrykańskich i azjatyckich, zaś Ameryka Płd. i Środkowa była takim samym smrodem jak teraz. Polska, jako jeden z czołowych krajów Unii Europejskiej notowała wysoki wzrost gospodarczy, miała też szczęście do polityków. Reformy Prezydenta Andrzeja Leppera Wielkiego z początku XXI wieku spowodowały wysoki rozwój miast i wsi, a także wysoką niezależność od pozostałych państw. Zaangażowanie w wojnę z Górskim Karabachem przyniosło nowe zaopatrzenie w ropę, a budowa kilku nowoczesnych elektrowni atomowych dawała niemal darmową energię. Polska nie zatraciła jednak przy tym wszystkim swojej katolickiej tożsamości. Kraj kwitnął, powstawały nowe zespoły miejskie i metropolie. Jedną z nich był Nowy Watykan - krajowe centrum religijne z największą świątynią katolicką na świecie - Bazyliką św. Jana Pawła Drugiego Wielkiego. Ogromne miasto liczące ponad 3 mln mieszkańców, największe w Polsce, w którym bardzo liczni byli obcokrajowcy (ok. 20% mieszkańców) pracujący w sektorch turystycznych, sakralnych, finansowych i usługowych. Jednak tak wielkie miasto mimo swej powierzchownej świętości ma też swoje ciemne i mroczne strony...


Nowy Watykan, dzielnica Janopawłów Drugi, jesień 2020 roku.

Pod kilkudziesięciopiętrowy blok w nowym budowniciwie podjechało kilkudziesięcioletnie zadbane Mitsubishi Eclipse. Wysiadł z niego pewien niepozorny młody mężczyzna, ubrany w prochowiec, kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Przez krótką chwilę przypatrywał się budynkowi, po czym ruszył w jego kierunku. Zauważył na ścianie tabliczkę z napisem "Ulica Wadowicka 21". W tym momencie drzwi się otworzyły i energicznym krokiem z wnętrza budynku wyszedł uśmiechnięty mężczyzna, również w stosunkowo młodym wieku.
- Witam pana serdecznie! Jestem Sykstus Zawer, opiekuję się i nadzoruję ten blok - przywitał się z nowoprzybyłym opiekun budynku i podał mu dłoń.
- Miauczysław Lucyński - odwzajemnił uścisk przybysz - Ale proszę mi mówić Yossarian. To mój pseudonim operacyjny.
- Doskonale pana rozumiem. Spodziewałem się pańskiego przybycia. Pańskie mieszkanie jest już gotowe, proszę za mną! - w tym momencie Zawer udał się z powrotem do budynku, a za nim podążył Yossarian.
Weszli do środka, po czym wjechali na 19 piętro, jedno z najwyższych w budynku.
- To jeden z najwyższych bloków mieszkalnych w Nowym Watykanie, a także w Polsce. Na każdej klatce są tylko dwa mieszkania, ale za to duże. Spodoba się panu - rzekł Zawer gdy jechali - Proszę za mną - dodał gdy drzwi windy otworzyły się.
Zawer podszedł do drzwi, po czym wsunął kartę do czytnika i otworzył je.
- Pański numer mieszkania to 37 - rzekł gospodarz oddając kartę Yossarianowi.
- No kto by pomyślał? - wzruszył ramionami Yoss.
- Oto pańska karta. A tutaj moja wizytówka i numer telefonu. Proszę wejść i się rozgościć. W razie problemu niech pan dzwoni. Jestem do pańskich usług - uprzejmie informował Zawer.
- Dziękuję bardzo. Muszę przygotować się do pracy, jutro z rana mam się tam stawić - powiedział Yossarian i wszedł do środka - Do widzenia panu, panie Zawer.
- Do widzenia i miłego wypoczynku! - odparł Zawer i wsiadł do windy.

Miauczysław zapalił światło i rozejrzał się. Jego mieszkanie służbowe prezentowało się okazale. Miał do dyspozycji dużą sypialnię, salon, pokój dla gości, kuchnię z jadalnią, łazienkę z bidetem i jacuzzi oraz duży balkon. Otworzył drzwi balkonowe i stanął przy barierce podziwiając widoki. Zapalił papierosa. Idealne miejsce by skoczyć i się zajebać. Ale to jeszcze nie teraz, dopiero za kilkanaście lat, jak mu się życie znudzi. Z daleka widział błyszczącą jak psu jajca o północy kopułę Bazyliki Świętego Jana Pawła Drugiego Wielkiego. Ileż musieli włożyć pieniędzy by wybudować ten największy na świecie katolicki obiekt kultu? No ale co zrobisz... Nic nie zrobisz.
Lucyński rzucił niedopałek papierosa za balkon, po czym wrócił do środka. Położył kluczyki od samochodu, kartę, portfel i telefon na stole, po czym rozebrał się i skorzystał z prysznica. Ubrany w szlafrok rozwalił się na wielkiej wygodnej sofie i włączył 75 calowy telewizor marki Szajsung. Akurat leciały wiadomości...

- Witam bardzo serdecznie, z tej strony Maryjusz Maks Kolanko, oto dzisiejsze wiadomości KatoExpressu. Sejm uchwalił nowelizację kodeksu karnego, zgodnie z którą od dziś nieudane próby samobójcze będą karane śmiercią. Jest to jedyne obecnie przestępstwo za które grozi tak wysoka kara. Kary za aborcję i jej próby zostają takie same - dożywotni pobyt w obozie koncentracyjnym , w którym produkowane są religijne relikwie i przedmioty kultu.
Kolejne informacje - nadal niepokojąco rośnie handel nielegalnymi brutalnymi grami komputerowymi. Policja zapewnia, że robi wszystko by ukrócić niecny proceder, ale jak dotąd ponosi klęskę. Jednak zapowiedziane są nowe surowe działania przeciwko dilerom gejmingowym. Przypomnijmy - karą za handel brutalnymi grami wideo jest dożywotnia praca na produkcji w obozie koncentracyjnym, zaś za posiadanie lub granie w takie gry grozi do 20 lat prac społecznych na rzecz miejscowej parafii i wysoka grzywna...
- Już za kilka dni odsłonięty zostanie dziesięciotysięczny pomnik Jana Pawła Drugiego! Będzie on stał na rondzie Kremówczanym w dzielnicy Janopawłów Pierwszy. Będzie to największy dotychczasowy pomnik papieża w Polsce jak i na świecie. Ma sięgać 100 metrów wysokości i niewiele mniej w obwodzie. Robione są ostatnie poprawki i...


Znudzony Yossarian wyłączył telewizor i po chwili zapadł w sen... W końcu jutro musiał wcześnie wstać do pracy.

Następnego dnia...

Miauczysław Lucyński wszedł do budynku Głównego Komisariatu Policji dzielnicy Janopawłów Drugi. Po chwili podeszło do niego kilku funkcjonariuszy.
- Komisarz Yossarian, tak? Witamy Cię bardzo serdecznie! - potrząsnął ręką Yossariana jakiś oficer - Nazywam się Benedykt Ukraiński, jestem tutejszym podkomisarzem. Mój pseudonim operacyjny zaś to Ryuq. Tamci dwaj to starszy aspirant Pius "Chrabo" Chrabąszcz oraz młodszy aspirant Urban "Malina" Malinowski - zapoznał pozostałych policjantów Ryuq.
- Witaj Ryuq - przywitał się komisarz Yossarian - Wy też witajcie Malina i Chrabo. Mam pytanie...
- Tak? - dociekał Chrabo.
- Dlaczego kurwa w tym mieście wszyscy mają papieskie imiona?!
- Hahahaha! - zaśmieli się funkcjonariusze - Boki zrywać! Przecież to Nowy Watykan. Tutaj w modzie są imiona po dawno padłych papieżach.
- Nie padłych, tylko zmarłych. I nie wszyscy mają papieskie imiona. Na przykład ja nie mam - przemówił ktoś silnym głosem zza pleców Yossariana. Komisarz Lucyński odwrócił się i uniósł głowę do góry. Przed nim był potężnej postury policjant z wąsem i naszywkami świadczącymi o wysokiej randze. Spoglądał na niego z pewną dozą sympatii i wyciągnął dłoń.
- Witaj - rzekł wysoki oficer - Jestem inspektor Radzisław Kurła. Ale proszę, mów mi Radzik. Jestem komendantem tego kurwidołu i twoim obecnym szefem.
- Witam szefa, tzn. Radzik - jąkał się komisarz Yossarian.
- Nie krępuj się. Zapraszam cię do mojego gabinetu. Zapoznasz się ze sprawą za którą będziesz odpowiedzialny.
Oboje udali się do biura komendanta i usiedli.
- Kawy, herbaty? Może wódki? Albo piwka? - zaproponował komendant Radzik.
- Poproszę piwo jak macie. Dobrze, że podnieśli limit dla policji rok temu do 2 promili - stwierdził Yossarian - Oto moje papiery i referencje.
- Ano świetnie. Należą nam się przywileje jak psu kość - Radzik podał piwo marki Ciechan dla komisarza, po czym zaczął przeglądać papiery.
- Hmm... Nie dziwię się, że przenieśli właśnie kogoś takiego jak ty. Masz smykałkę do roboty śledczej, potrzebujemy takiego detektywa. Udaremniłeś przemyt aborcyjny kobiet do Czech, dzięki czemu uratowałeś wiele płodów, które po urodzeniu trafiły do sierocińca, a ich matki do obozu koncentracyjnego za próbę zabósjstwa życia nienarodzonego. To była kapitalna akcja nagłośniona przez media. Nic dziwnego, że komisariat w Ustroniu był dla kogoś takiego zbyt mały. Mam nadzieję, że to będzie owocna współpraca.

Yossarian w tym czasie wyjebał piwo i zaczął drugie, bekając przy tym głośno.
- Hmmm... - Radzik przyglądał mu się przez chwilę - Jak wam się podoba mieszkanie służbowe?
- Zajebiste - rzekł Yoss pomiędzy haustami piwa.
- Wkrótce dostaniecie też samochód służbowy...
- Nie trzeba. Kocham moje Eclipse. Lepiej dajcie mi bonus do wypłaty zamiast służbowej bryki - oznajmił komisarz.
- A żonę służbową macie już? W aktach pisze, że kawaler, więc nie. Mogę wam załatwić jak chcecie... - Radzik drapał się po głowie.
- Nie, dziękuję. Moja partnerka wkrótce do mnie dojedzie - wyjaśnił Yoss.
- Partnerka, ta? Lepiej by było jakbyście komisarzu wzięli ślub, bo proboszcz będzie się przypierdalał do nas. Jakby co to dajemy dofinansowania do ślubów kościelnych...
- Przemyślę to - przerwał mu Yossarian - To może powiedz, jaką masz sprawę dla mnie?
- A, tak, jasne. Sprawa - inspektor zreflektował się, po czym wyjął z biurka teczkę z aktami i podał ją Yossarianowi.
- Zapoznaj się z tymi aktami - zaczął Radzik - Sprawa jest poważna, mamy naciski z góry, z mediów, z kościoła. Trzeba rozpracować szajkę handlarzy brutalnymi grami komputerowymi. Na razie nie mamy niestety dowodów, ale właśnie do takiego śledztwa przydzielono nam kogoś takiego jak ty. W aktach jest pewne zdjęcie z monitoringu, które ktoś przesłał nam anonimowo. Widać na nim miejscowego proboszcza który kupuje grę od jakiegoś człowieka, którego tożsamości nie możemy ustalić. Jak zapewne wiesz, proboszcz jednak to duża szycha i potrzeba wiele sprytu by go podejść. Te zdjęcie jest gówno warte bez konkretnych dowodów, łatwo może się z niego wyłgać, bo ma spore koneksje. Dlatego naszym celem jest złapanie tego handlarza który mu to sprzedał. Nam nic nie powie, ale ty jesteś nowy, świeży, spróbuj go jakoś przesłuchać, wydobyć z niego informację o dilerze. To powinno ruszyć śledztwo naprzód.
- Rozumiem - przytaknął Yossarian.
- Ale uważaj... - Radzik przysunął się bliżej i ściszonym głosem szepnął do komisarza - Proboszcz to niezły popierdoleniec. Niełatwo się z nim gada. Musisz podejść go sposobem...
- Dam sobie radę - przerwał mu Yoss - Kiedy zaczynam?
- Jak chcesz to od zaraz. Przydzielić ci partnera?
- Innym razem. Preferuję działać solo - Yossarian wstał - Zrobię co w mojej mocy, inspektorze. Ruszam więc do działania.
- Taką mam nadzieję, komisarzu. Powodzenia - pożegnał się inspektor, a Yoss wyszedł.

Parafia najświęteszego serca Wojtyłowego, dzielnia Janopawłów Drugi...

Kapłan siedział w konfesjonale odprawiając spowiedź, która dzisiaj była nudna, jak ja pierdolę. Same masturbacje, skrobanki wieszakiem i inne takie. O wszystkim oczywiście donosił służbom, bo miał gdzieś tajemnicę kapłańską i honor.
- Wybacz mi Ojcze, albowiem ciężko zgrzeszyłem - odezwał się kolejny grzesznik zza konfesjonału.
- Wyznaj mi swoje grzechy, synu - odparł znudzonym głosem proboszcz.
- Sikam na siedząco...
- Co kurwa? - nie wytrzymał kapłan
- Jajco, pomyśl przez chwilę. Na przykład pomyśl o gościu który sprzedał ci grę komputerową kilka dni temu - w tym momencie przez szczelinę podłogi konfesjonału wepchnięta została kopia zdjęcia od anonima z księdzem kupującym grę od nieznajomego.
- Nie tutaj - rzekł szybko proboszcz - Chodź na plebanię, tam pogadamy.
Yoss wstał, a po chwili proboszcz wyszedł z konfesjonału i spojrzal na niego. Yoss zdziwił się na jego widok.

c.d.b. xD
Ostatnio zmieniony 02 kwie 2021, 16:56 przez Dzienis, łącznie zmieniany 2 razy.


I regret nothing
Awatar użytkownika
Yossarian
Grabarz
Grabarz
Posty: 6358
Rejestracja: 06 sie 2008, 13:54
Lokalizacja: Raveyard
Postawił piwo: 2 razy
Otrzymał  piwo: 2 razy

06 gru 2020, 02:30

Ja pierdolę, tego się nie spodziewałem. I czy ja wszędzie muszę mieć tego Eclipse'a? xD Ogólnie spoko konwencja, ciekawe jak to się rozwinie. No i ta Polska jest jeszcze bardziej koszmarna niż ta nasza.

PS. Proboszczem jest pewnie Tiq xD


Awatar użytkownika
Dzienis
Moderatorzy
Moderatorzy
Posty: 11956
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 5 razy
Kontakt:

02 sty 2021, 09:48

Jeśli wpisze się tu przynajmniej 5 osób i potwierdzi, że chce czytać to będę pisał dalej. ;)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2021, 09:48 przez Dzienis, łącznie zmieniany 1 raz.


I regret nothing
Awatar użytkownika
Revter
Miłośnik broni
Posty: 119
Rejestracja: 31 paź 2020, 20:24
Lokalizacja: Podlaskie
Kontakt:

02 sty 2021, 11:01

Jeszcze jak


"Matkojebców czeka sąd, polityków czeka wstyd, i strach, i zgon."
Awatar użytkownika
Dzienis
Moderatorzy
Moderatorzy
Posty: 11956
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 5 razy
Kontakt:

02 kwie 2021, 17:42

c.d.

- Co się tak gapisz? Choć na plebanię, za mną! - burknął na niego kapłan i ruszył przed siebie.
- Okej - odparł Lucyński i ruszył za nim.

Ksiądz wygądał na nieco starszego od Yossariana, ale jednak nadal podejrzanie młodo jak na pełnioną przez niego funkcję. W tym wieku powinien być co najwyżej wikarym, a nie proboszczem. Komisarza niepokoiła również silna woń alkoholu wydzielana przez kapłana.
Po pokonaniu kilkunastu stopni w końcu doszli do mieszkania księdza. Plebania mieściła się na piętrze kościoła, ze względu na oszczędności, spowodowane horrendalnymi cenami za każdy m2 powierzchni Nowego Watykanu, budowa oddzielnego budynku mieszkalnego dla kapłana była więc kompletnie nieopłacalna. Proboszcz otworzył drzwi, po czym zdjął z siebie szatę liturgiczną z wyraźną ulgą.
Mieszkanie było dość skromne, ale przytulne. Dwa pokoje, kuchnia i łazienka z bidetem. Miało jednak poważną wadę. Śmierdziało w nim jak ja pierdolę. Odór odpadków, niepranych ubrań, zatęchłych szaf oraz przede wszystkim smród taniego alkoholu unosił się w powietrzu.
- Rozgość się - ruchem ręki ksiądz zaprosił komisarza do zajęcia jednego z krzeseł w jebiącej trupem kuchnii. Yossarian z kwaśną miną usiadł na czystszym krześle. Ksiądz usiadł na tym bardziej rozpierdolonym.
- Napijesz się czegoś? - zwrócił się do komisarza kapłan patrząc mu prosto w oczy.
Yossarian był doświadczonym śledczym. Lewa powieka mocno drgała kapłanowi, podkrążone oczy, niedogolona szczecina zarostu i przekrwione gałki oczne wprost zdradzały, że ksiądz jest zwyczajnym pierdolonym pijakiem z niedoborami magnezu i cynku.
- Nie, dziękuję - grzecznie odmówił komisarz, widząc dookoła niedopite butelki najtańszego piwa i puste butelki po wódce (również najtańszej).
- To chuj ci w dupę - odparł niegrzecznie ksiądz, po czym chwycił za pierwszą z brzegu butelkę "Sikacza Wadowickiego" i zaczął pić z niej haustami.
- Może by się tak ksiądz przedstawił? - zagaił Yossarian, gdy klecha skończył butelkę.
- Proboszcz Dzienis Kurojebski, miło mi. Lub nie. Chuj z tym - odparł od niechcenia ksiądz i beknął jak świnia.
- Dziwnie się ksiądz zachowuje. Porozmawiajmy może o tym zdjęciu. Widnieje ksiądz na nim z...
- Taaa. Chciałbyś bym ci powiedział, co? I kto mi wtedy będzie dostarczał nowe gry do grania? Nie ma nic za darmo - powiedział kapłan Dzienis i skrzyżował ręce na piersiach w geście obronnym.
- A jakbym tak doniósł o pijaństwie księdza, o tym, że ksiądz nie dba o służbowe mieszkanie, że napierdolony spowiada ludzi i odmawia współpracy z organami śledczymi? - spróbował podejść klechę Lucyński.
- Srutu tutu majtki z drutu. Chuja mi zrobicie. Powiedz Radzikowi, żeby się ode mnie odjebał. Myślał, że jakiemuś młodemu nowemu powiem coś więcej niż jemu. Nie ma takiej opcji. Donoś se o czym chcesz, mam plecy w kurii, wszelka kartoteka wyczyszczona. Myślisz, że czemu jestem proboszczem w tak młodym wieku, he? - zaśmiał się Yossarianowi w twarz Dzienis.

Yossarian spojrzał na niego pełnym dezaprobaty wzrokiem. Strzyknął palcami dłoni, po czym powoli wstał.
- Dobra księżu Dzienisie, to teraz inaczej pogadamy - mówiąc to komisarz kopnął nogą w krzesło na którym siedział kapłan. Krzesło już wcześniej rozjebane, rozpierdoliło się teraz na amen i ksiądz Dzienis spierdolił się z niego na glebę. Szybkim ruchem taekwondo, którego nauczył się podczas wakacji w ojczyźnie swojej partnerki Moniki (czyli w Japonii) unieruchomił klechę, po czym finalnie przyblokował mu szyję kolanem tak, że ksiądz alkoholik nie mógł wykonać żadnego ruchu.
- Nie mogę... oddychać! - sapnął z trudem Dzienis.
- Księża to czarni. Czyżby jednak Black Lives Matters? - zapytał retorycznie Yossarian wciąż nieubłaganie dociskając girą tchawicę księdza do gleby.
- Puść mnie.... kheeee.... Wziąłem potrójną dawkę fentanylu, zaraz mi serce stanie... kheeee... - Dzienis wydawał się coraz bardziej słabnąć.
- Dobrze, że nie kutas. Puszczę jak powiesz co to za chuj jest na zdjęciu. Podasz jego wszystkie dane. Stoi? - nie ustępował Yossarian.
- Kheeee.... Stoi!!!! Jaaaak...... kheee. ... fiut papieża w przedszkolu!
- No i to jest to, co chciałem usłyszeć! - zadowolony Yoss wstał i uwolnił księdza, po czym pomógł mu usiąść (już nie na krześle, tylko na taborecie).
Dzienis z trudem łapał oddech i dochodził do siebie.
- Z tym fentanylem to żartowałem - rzekł po chwili kapłan.
- Nie sądzę, widzę opakowania po nim - skorygował go komisarz.
- No dobra, nie żartowałem - zasmucił się kapłan - Już nie chcę.
- Ależ oczywiście, że chcesz. Chciałeś grać w brutalne gry komputerowe - to grasz. Do tego ćpasz i pijesz. Fatalny z ciebie proboszcz i żadne plecy ci nie pomogą jak doniesiemy o tym samemu Rydzykowi.
- Spierdalaj - powiedział dziecinnie kapłan.
- Sam spierdalaj - odparł szybko Yossarian - A teraz do rzeczy. Diler i jego dane.
- Nie znam jego prawdziwego imienia i nazwiska. Ale mówią na niego Szatan. Konkretnie Pan Szatan. Nie wnikałem czemu - rzekł z niechęcią Dzienis.
- Gdzie go mogę znaleźć? - dopytywał Yossarian notując.
- Nie wiem gdzie mieszka. Zawsze umawiam się z nim w tym samym miejscu, pod osłoną nocy.
- Czyli tam, gdzie złapał was monitoring? - wypytywał dalej Yoss.
- Nieee. Tam było na spontanie, spotkałem go przypadkiem. Nikt z nas nie wiedział o kamerach, przecież normalnie nie diluje się w takich miejscach. To była typowa wpadka... Nie byliśmy ostrożni.... obaj.
- A normalnie spotykacie się.... - zaczał komisarz.
- .... w opuszczonym magazynie na KremuffkenStrasse 14/88 - dokończył kapłan.
- Hmmm.... Dzielnica niemieckich imigrantów. Interesujące. Kiedy znowu się spotykacie? - spytal Yoss.
- Za 3 dni, dokładnie o północy. Ma mieć nowy towar - odparł ksiądz Dzienis.
- Jaki? - zainteresował się komiSSarz.
- Postal 4 - powiedział Dzienis i uśmiechnął się prezentując pożółkłe zęby menela.

Następnego dnia na komisariacie...

Yossarian wszedł do biura nadinspektora z zadowoloną miną.
- I jak tam komisarzu, udało wam się coś ustalić? - zagaił Miauczysława Radzik.
- Wiem, gdzie mają się spotkać za niecałe trzy dni - rzekł zadowolony z siebie komisarz - Do tego znam ksywę tego dilera. Jakiś Pan Szatan.
- Ech kurwa.... - rozłożył ręce Kurła - Czyli będzie trudniej niż zakładałem.
- Dlaczemu? Tzn. dlaczego? - zdziwił się Yoss.
- Gdyż albowiem ponieważ chodzi zapewne o syna miejscowego przedsiębiorcy. Handluje najlepszej jakości relikwiami i dewocjonaliami w Nowym Watykanie, czyli w zasadzie i w całej Polsce. To Longin Satanescu, biznesmen rumuńskiego pochodzenia z polskim paszportem. Jego syn zaś to Szan Patan Satanescu, ksywa Pan Szatan. Wielokrotnie zatrzymywany za drobne przestępstwa czy dilowanie marychą. Zawsze ojciec ukręcał łeb sprawom. Teraz synek jednak wziął się za dilerkę poważnym stuffem i nie przejdzie już to na sucho. Wybuchnie gruby skandal... Trzeba to będzie inaczej rozwiązać... Muszę to przemyśleć. Daj mi z 2 godzinki, idź się napić piwa z chłopakami czy coś. Wróć potem... - Radzik z przymkniętymi powiekami powoli obrócił się w obrotowym fotelu tyłem do komisarza.
- W porządku inspektorze. Jestem na pańskie wezwanie - odpał Yossarian, po czym opuścił biuro i wyszedł z komisariatu, udając się na myjnię polerować swoje obsrane przez gołębie Eclipse...

c.d.n.


I regret nothing
Awatar użytkownika
Revter
Miłośnik broni
Posty: 119
Rejestracja: 31 paź 2020, 20:24
Lokalizacja: Podlaskie
Kontakt:

02 kwie 2021, 18:12

Czekam na ciąg dalszy, rzecz jasna


"Matkojebców czeka sąd, polityków czeka wstyd, i strach, i zgon."
Awatar użytkownika
Szynkacz
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1017
Rejestracja: 22 maja 2017, 23:41
Postawił piwo: 1 raz

02 kwie 2021, 19:38

Genialne, ja chcę więcej :D


Awatar użytkownika
Komar
Administrator
Administrator
Posty: 888
Rejestracja: 08 gru 2014, 11:01
Lokalizacja: Łódź
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 3 razy

02 kwie 2021, 20:21

Uuf, wypaliłeś z grubej rury tak mocno, że szyby w kancelarii premiera same się wyczyściły xD

Dobre to jest, potrzebuję tego więcej! :D


Слава монолітна :mgun2:
Awatar użytkownika
Yossarian
Grabarz
Grabarz
Posty: 6358
Rejestracja: 06 sie 2008, 13:54
Lokalizacja: Raveyard
Postawił piwo: 2 razy
Otrzymał  piwo: 2 razy

02 kwie 2021, 21:30

No i git, zajebiście. Szatan diler, no nie mogę xD


Awatar użytkownika
Pan Szatan
Modder
Modder
Posty: 6192
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:16
Lokalizacja: Paradise
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 8 razy
Kontakt:

10 kwie 2021, 14:45

W końcu zabrałem się za przeczytanie KKNW (Kroniki kryminalne Nowego Watykanu hehe) i muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem. Te całe nowe uniwersum ukazujące Polskę w krzywym zwierciadle i tytułowy Nowy Watykan w którym osadzono akcję, zarówno genialne jak i przechujkomicznie, Dzienis jako proboszcz, plus scena nawiązująca do Dżordża Florydy leżę i nie mogę wstać :rotfl:

Po prostu wow, ten cały motyw śledztwa Yossariana, ogólnie ciekawsze postacie niż w MPUPSI (tutaj każdy gra jakąś ciekawą rolę, zaś w poprzednim tytule wszyscy byli po prostu userami PSI). Do tego czuć ten mrok New Wtikan Siti, zajebiście się to czyta.
Historia idzie w naprawdę ciekawym kierunku, czekam na więcej Dzienis!

A no i mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać pół roku na następny epizod xD


I'm fucking insane in the brain. :axe:
Awatar użytkownika
Dzienis
Moderatorzy
Moderatorzy
Posty: 11956
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 5 razy
Kontakt:

10 kwie 2021, 16:10

Dziękuję za miłe słowo, jutro nowy epizod, postaram się raz na tydzień, maksymalnie dwa, coś napisać. ;)


I regret nothing
Awatar użytkownika
Dzienis
Moderatorzy
Moderatorzy
Posty: 11956
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 5 razy
Kontakt:

11 kwie 2021, 10:27

Tymczasem w pokoju nadinspektora Kurły...

- ... tak więc Ojcze Arcybiskupie, niech mi ojciec doradzi jak mam rozwiązać tę sprawę...
- Dobra, to będzie krótka piłka. Przegiął pałę skurczesyn - odparł Radzikowi Arcybiskup, z którym inspektor właśnie rozmawiał przez telefon.
- Czyli rozumiem mam przymknąć Satanescu i jego syna? - upewniał się Radzik.
- Oczywiście, ale zrób to umiejętnie. Przecież nie jesteś byle inspektorem z łapanki. Wiesz jak to działa. W każdym razie masz pełne poparcie kur(w)ii w tej sprawie. Księdza oczywiście macie nie tykać - oznajmił Arcyklecha - I nie zapomnij o cotygodniowej spowiedzi u mnie w niedzielę. Z Bogiem - rozłączył się dostojnik.
- Z Bogiem - rozłączył się Radzik i zaczął notować. W tym momencie do pokoju wszedł aspirant Ryuq.
- Co tam, z arcyklechą gadałeś? - zapytał go podwładny.
- Cicho, przecież wiesz że tu są podsłuchy kur(w)ii - zganił go Radzik.
- Oj tam, oj tam, przecież wiadomo, że Arcykurwabiskup Mariusz Janusz Jan Paweł K-Loc/kensztajn zlewa takie rzeczy. Na spowiedzi się wyłgam - zasmiał się Ryuq - To co, jednak będziemy robić prowokację?
- Zgadza się - uśmiechnął się nadinspektor Kurła prezentując równe i białe zęby, efekt topowego ubezpieczenia dentystycznego jakie mieli policjanci w tym kurwa kraju.
- Pewnie chcesz wysłużyć się młodym, tym aparatczykiem z Ustronia? - ni to zapytał, ni to stwierdził Ryuq, odpalając przy tym papierosa marki Męskie.
- Znowu się zgadza - nie przestawał się uśmiechać Radzik, po czym odpalił papierosa marki Klubowe.
- Brzmi jak dobry plan - zaciągnął się Ryuq, po czym otworzył butelkę najlepszej whisky (otrzymanej jako "prezent" za umorzenie pewnej sprawy...) i nalał sobie solidne pół szklanicy.
- Bo to jest dobry plan. Nalej i mnie. Kurwa mać! - tym razem Radzik przestał się szczerzyć, bo ręka Ryuqowi się zatrzęsła i rozlał nieco whisky na stół - To jest jebane Glenfiddich, baranie. Kosztuje over 1000 nowych złotych. Chyba za dużo ostatnio pijesz.
- Więcej rozlewam - odparł Ryuq próbujac trzęsącą się ręką doprowadzić szklanicę do ust.
- Zrób coś z tym, bo skończysz na odwyku - powiedział zniesmaczony Radzik.
- Na prywatny mogę iść. Darmowe wakacje - rzekł Ryuq, gdy już skończył pić to co zostało mu w szklance - Byle nie na publiczny.
- No, na publiczny to nikt by nie chciał, to już lepiej do pierdla iść - Radzik się zaśmiał, znów poprawił mu się humor - Idź tam zobacz, czy ten młody już nie przyjechł i przyślij go do mnie jak już będzie z powrotem.

Pół godziny później...

- Wołałeś mnie szefie - oznajmił Yossarian na wejściu, gdy wrócił.
- Lucyński... Wiem już jak rozwiązać tę sprawę. Zrobimy prowokację. Siadaj i słuchaj mnie uważnie - polecił inspektor Radzik.
Miauczysław posadził swoje chude dupsko w wygodnym fotelu.
- Najlepiej notuj - powiedział Kurła.
- Mam dobrą pamięć - odparł Yoss.
- No to lepiej żebyś niczego nie zapomniał. Więc tak: dopilnujesz, żeby ten ksiądz pijak spotkał się z dilerem o umówionej porze w umówionym miejscu. Przydzielam ci teraz partnera, Malinę, do pomocy. Razem rozmieścicie kamery w tym magazynie, o wysokiej rozdzielczości oraz podsłuchy, na wszelki wypadek. Księdza wcześniej uprzedzisz, on ma być w tej sprawie czysty. Będzie potem zeznawać jako świadek incognito i tyle, puścimy go.
- O chuj chodzi z tym księdzem, że tak go wszyscy kryją? - zapytał zdziwiony Yossarian, odpalając przy tym papierosa marki Papierzosy.
- Jest plotka, że to ponoć nieślubny syn arcybiskupa kLoca.... - ściszonym głosem oznajmił Radzik - Więcej nie mogę ci już powiedzieć, bo mogą tu być podsłuchy kurwii... tzn. kurii.
- Już powiedziałeś dużo... Nie wierzę.... Dzienis to syn samego arcybiskupa Mariusza Janusza Jana Pawła Mariana Paździocha kLoc/kensztajna van der Gogha Emhyra vor Emreisa Belozoglu? - nie dowierzał Yoss.
- Wyjebane, arcybiskup to mój dobry znajomy. Niech sobie podsłuchuje. Ale tak, ponoć to prawda... - powiedział Kurła.
- Ale jajca... - uśmiechnął się Yosse.
- No wiem. Słuchaj dalej - przyłapiecie Pana Szatana na gorącym uczynku i sprowadzicie go tutaj. Żywego i całego oczywiście do kurwy nędzy. Każdy zbędny nabój będzie rozliczony. Panimajesz? - upewniał się Radzik.
- Ja nie znaju, tzn. ja panimaju - odparł Yosse - A co z jego starym?
- Jajco, pomyśl przez chwilę. Jak będziemy mieli jego młodego na ko-Mendzie, to od razu tu przyleci z propozycją łapówki. Wtedy go przymkniemy za czyn korupcyjny i cała familia Satanescu będzie udupiona. Genialne, co nie? - wyszczerzył zębiska Kurła.
- Nie na darmo to wy jesteście inspektorem, towarzyszu - Yossarian wstał - Rozumiem oczywiście, że jak przymkniemy jego młode, tzn. młodego Satanescu to zrobimy mu przesłuchanie, jakiego nie powstydziliby się dawni mistrzowie z katowni UB?
- To się rozumie samo przez się - przytaknął Radzik - Ale nie zrobimy mu fizycznie krzywdy. Podejdziemy go psychologicznie. Familia Szatanów zostanie zniszczona nie otrzymawszy nawet jednego siniaka...
- Zajeboza. To biorę Malinę i jedziemu rozstawić kamery, a potem do księdza - powiedział Yoss i wyszedł.
- Weźcie auto policyjne, zaoszczędzicie na paliwie! - zawołał za nim jeszcze Radzik.

Kilka minut później...

- Tylko jedno w głowie mam, koksu pięć gram, odlecieć sam, w krainę zapomnieniaaaaa - śpiewał sobie Malina za kierownicą, bo właśnie niedawno wciągnął solidną kreskę anielskiego pyłu.
- Dajesz, dajesz Malina! Służbowy samochód, służbowe paliwo! - krzyczał Yossarian, któremu piwo uderzyło do łba, bo właśnie sobie je pił - Tylko dzwona nie wypierdol, bo nas nie zeskrobią! Malina, kurwa!!!! - krzyknął Yoss, bo Malina właśnie stracił kontrolę nad pojazdem i przypierdolił niechcący w pachołek przydrogowy.
Wkrótce dojechali do magazynu.
- A co zrobimy z tym? - zapytał Lucyński, który momentalnie wytrzeźwiał, wskazując na wgniecenie w karoserii po pachołku.
- To się zateguje... Powiemy, że Pan Szatan stawiał opór przy zatrzymaniu i wyjebał głową w samochód próbując popełnić samobójstwo, przez co powstało wgniecenie... - pierdolił od rzeczy Malina, który wciąć był naćpany.
- Debilu, to za dwa dni dopiero jest akcja - poprawił go Yossarian - Powiem, ze pies w nas pierdolnął, próbując popełnić samobójstwo.
- Jesteś genialny - pochwalił go Malina - Gdzie mają być te kamery?
- Tu, tam, tu, tam i tam też. I jeszcze tu - wskazał miejscówki w magazynie Yossarian - Ja zawieszę te na górze, bo ty jesteś naćpany i jeszcze spierdolisz się z drabiny, a ty zrób te na dole. Streszczajmy się i jedziemy do klechy.

Godzinę później...

- Otwierać kurwa, policja! - darł się komisarz Yosse waląc pięścią w drzwi kościoła.
- Kiego chuja mnie budzicie w środku nocy? - otworzył im drzwi zaspany i śmierdzący gorzelnią kapłan Dzienis.
- Jest po 15tej przecież. Nie powinieneś mieć jakiejś mszy czy innego chujstwa? - dopytywał komisarz.
- Msze odwołane do odwołania. Kapłan jest na zwolnieniu lekarskim, a ten kapłan to rzecz jasna ja - pierdolił od rzeczy Kurojebski - A zastępstwa na razie nie ściągnęli. I co ty mi pierdolisz, że jest 15ta, skoro jest ciemno?!
- Ciemno ci, bo piłeś metyl, buraku - mówiąc to Malina wszedł do środka, a za nim Yoss, przepychając bezceremonialnie księdza - Fuj, ale tu jebie, mógłbyś tu posprzątać czy coś. Nie macie sprzątaczek z kurii?
- Mamy, ale moja jest tak brzydka, że kazałem jej wypierdalać. Do tego nie chciała dawać dupy. Czego chcecie, do chuja pędzisława? - dopytywał Dzienis, któremu powoli wracał wzrok.
- Spotkasz się z tym Szczatanem i kupisz od niego grę Postal 4 - wyjaśnił bezceremonialnie Yossarian - Będziesz przy tym zachowywać się całkowicie normalnie.
- Normalnie zachowuję się dopiero po litrze wódy - rzekł Dzienis, po czym zapalił szluga z jakimś zielskiem - Ale dlaczego mam z wami współpracować?
- Twój ojciec arcybiskup kLoc kazał tak zrobić - oznajmił komisarz.
Zapadła chwila ciszy.
- Dobrze, zrobię co tata każe - szybko zmienił narrację Dzienis.
- A potem spiszesz zeznania - dodał Yoss.
- A potem spiszę zeznania - potwierdził Dzienis.
- A potem puścimy cię i będziesz mógł wrócić do chlania, ćpania i odprawiania jednej mszy na pół roku - rzekł Yossarian i wstał - Nie zapomnij. Bo tata spuści wpierdol.
- Dobrze mamo, tzn. komisarzu, nie zapomnę - potwiedził potulnie ksiądz Dzines Kurozjeepski - Do widzenia panom. Z pozdrowieniem pańskim...
- Z pozdrowieniem pańskim - odparł Yossarian i razem z Maliną wyszli z jebiącego meliną kościoła.

Funkcjonariusze wsiedli do samochodu i zaczęli zastanawiać się, co dalej.
- Będziesz przesłuchiwać Pana Szatana? - zapytał Malina.
- Jasne. Chcę zastosować nowe sztuczki mojego autorstwa podczas przesłuchania. Mam nadzieję, ze zdadzą egzamin - powiedział Lucyński.
- Co robimy teraz? Mamy jeszcze prawie dwa dni do akcji.
- Nie mamy jakiejś papierkowej roboty czy coś? - spytał Yoss.
- Mamy, ale odjebią ją za nas chrabo i Ryuq. Rzadko wychodzą z ko mendy.
- Chciałbym pojechac w jedno miejsce... - zaczął Yossarian.
- To jedźmy. Lepsze to niż stać tutaj - odparł Malina.

Dwie godziny później...

Yossarian stał koło jakiejś zagrody na wsi i patrzył się na kury, spokojnie pasące się na wybiegu.
- Już, napatrzyłeś się? - zapytał go podkurwiony Malina, który właśnie skończył rozmawiać przez telefon.
- Napatrzyłem się - oznajmił spokojnie Yossarian - Możemy wracać.
- Jechaliśmy jebane 100 km za Nowy Watykan żebyś mógł popatrzeć sobie na kury? Jesteś pojebany - stwierdził Malina, po czym wsiedli do samochodu.
- Patrzenie na kury mnie uspokaja i koi nerwy - wyjaśnił komisarz - Ko kurwa ko! - dodał po chwili.
- Chuj z nimi. Jedziemy na imprezę do Ryuqa, własnie do mnie dzwonił i nas zapraszał - powiedział Malina - Odpalaj tego gruchota.
- No to jedziemy! - Yoss odpalił auto i wrócili do Nowego Watykanu.

Dwie godziny później, mieszkanie Ryuqa na 14 piętrze bloku nowego budownictwa...

- No elo - przywitał ich Ryuq, mocno już najebany - Rozgośćcie się, czy coś. Wóda i whisky są w kuchnii.
- No elo - powiedzieli Yossarian i Malina, po czym rozgościli się.
Mieszkanie Ryuqa było podobne klasą co Yossariana. Miało sypialnię, salon, pokój dla gości, dużą kuchnię z jadalnią oraz łazienkę. Z bidetem. Ale bez jaccuzi, bo te rozpierdolił Ryuq niechcący po pijaku.
Po jakiejś godzinie Yoss i Malina mieli już mocno w czubach, a Ryuq spał po prostu najebany jak świnia. Z głośników leciało disco polo, a na podłodze leżały rozpierdolone opakowania po czipsach i słodyczach oraz puste butelki po piwach, wódkach i whisky'ach (XD).
- No i takie dżamprezy to ja rozumiem - powiedział Yossarian, po czym beknął. Nagle jednak zadzwonił mu telefon.
- Halo, kto tam? - odebrał komisarz, nie patrząc wcześniej na wyświetlacz.
- Miauczysławie, to ja Monika. Jestem na lotnisku w Nowym Watykanie. Przyleciałam do ciebie, skarbie. Skończył mi się Erazmus i moje różne przygo... tzn. doświadczenia z pobytu w innych krajach sprawiły, że zapragnęłam wrócić do ciebie, bo jesteś moją opoką - odezwał się głos jego partnerki.
- Jesteś w Nowym Watykanie? - Yossariana zatkało ze zdziwienia - Dlaczego mnie nie uprzedziłaś?
- Skończyły mi się pieniądze... - wyjaśniała Monika - Potrzebuję twojego wsparcia, misiu. Mógłbyś mnie odebrać?
- Już po ciebie jadę, słonko - Yossarian zerwał się na nogi i rozłączył się.
- Chyba nie będziesz jechał po nią najebany? Niech weźmie taksówkę - wtrącił się Malina.
- Policjanci mają limit do 2 promili. Ja mam 1,9, więc się w nim mieszczę - odparł Yossarian, mierząc sobie na szybko stężenie kieszonkowym alkomatem, po czym założył kurtkę i wyszedł w pośpiechu.
- Ale cuck - stwierdził Malina, po czym dopił łyskacza i zasnął najebany.


c.d.n.
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2021, 10:34 przez Dzienis, łącznie zmieniany 3 razy.


I regret nothing
Awatar użytkownika
Revter
Miłośnik broni
Posty: 119
Rejestracja: 31 paź 2020, 20:24
Lokalizacja: Podlaskie
Kontakt:

11 kwie 2021, 10:54

Dzienis pisze:
11 kwie 2021, 10:27
Przydzielam ci teraz partnera, Malinę, do pomocy.
Oho, to się nie skończy dobrze.

A tak na serio to spoko, że inne postacie też się dołączyły do akcji, chyba tylko Chrabo nadal jest w odstawce. Jestem ciekaw jak pójdzie ta akcja z łapanką, ale nie wiem czy będzie w następnym epizodzie. Czy będzie, czy nie będzie, poczytam dalej chętnie.


"Matkojebców czeka sąd, polityków czeka wstyd, i strach, i zgon."
Awatar użytkownika
Yossarian
Grabarz
Grabarz
Posty: 6358
Rejestracja: 06 sie 2008, 13:54
Lokalizacja: Raveyard
Postawił piwo: 2 razy
Otrzymał  piwo: 2 razy

11 kwie 2021, 11:30

Zamieniłem się z Dzienisem osobowościami? Nie no, fajnie się akcja rozwija. Pisz wincyj :ok:


Awatar użytkownika
Pan Szatan
Modder
Modder
Posty: 6192
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:16
Lokalizacja: Paradise
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 8 razy
Kontakt:

11 kwie 2021, 15:19

Fajne, czekam na wincyj. Ciekawi mnie w jakim kierunku to wszystko zmierza, mam tylko nadzieję, że mój odpowiednik nie skończy tym razem srając do worka... a zresztą co mnie to :P


I'm fucking insane in the brain. :axe:
ODPOWIEDZ