Fallouty

Rozmowy o innych grach wszelakiego rodzaju.

Moderatorzy: Admini, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Lothar
Pierwsi PSI
Pierwsi PSI
Posty: 2565
Rejestracja: 30 kwie 2007, 14:10
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

12 wrz 2009, 17:34

Na WinLive też mogą, trzeba tylko konto założyć za inny naród. Polecam ten oto poradniczek: https://www.gram.pl/pomoc_problem.asp?g=1255&p=3848
Lub ten (przynajmniej ilustrowany :D): https://www.playback.pl/numer25/pibi/jak ... f-war.html

Ktoś powie, że to niezgodne z umową? Odpowiem - Wali mnie to absolutnie, nie po to płacę xxx zł za grę, żeby nawet w pi****lone multi nie móc sobie pograć, bo nawet dystrybutorzy (CD-Projekt mógłby chociaż udawać, że się stara o support GFWL dla Polski) i polski wydział M$ ma w głębokim poważaniu nasz kraj. Rozumiem niemożność pogrania w multi na piratach, ale nie na oryginałach 8-)
Ostatnio zmieniony 12 wrz 2009, 17:37 przez Lothar, łącznie zmieniany 2 razy.


Awatar użytkownika
Kariko
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 1227
Rejestracja: 28 gru 2006, 16:51
Lokalizacja: Bydgoszcz / Gdańsk

05 lis 2010, 21:59

Tak, jak mówiłem wcześniej, rozpisałem się o najnowszym Falloucie, bo jest o czym pisać. Miałem trochę wolnego czasu i ochoty, bo czasem lubię się produkować literacko, ponadto jestem świeżo po przejściu Fallout New Vegas, więc podzielę się wrażeniami, póki większość bubli i ciekawych elementów pamiętam.

Welcome to Tijua… Mojave

Pewnie słyszeliście, że Fallout NV wprowadza nas do Las Vegas około 200 lat po zakończeniu wojny atomowej. Miasto nazywa się obecnie New Vegas i jest zarządzane przez tajemniczego Mr.House&#8217;a. Oprócz retrofuturystycznego The Strip przyjdzie nam też zwiedzać pustynię Mojave, a także postawić nogę w kawałku Utah i (chyba ) Oregonie, chociaż może to tylko północno-zachodnia część Nevady, bądź północna Kalifornia, nie było to wyjaśnione, niemniej jednak mikroklimat wokół Jacobstown (bo o tym miejscu mowa) jest górzysto-śnieżny i, mimo, że Nevada oznacza śnieżycę, to cały stan jest wyschniętą, zmarnowaną pustynią, stąd nie wiem, czy miasto ciągle znajduje się w tym stanie, czy w innym. Sama gra zaczyna się ostrą jazdą <spoiler>, kiedy to główny bohater dostaje kulkę w łeb nieopodal miasteczka Goodsprings. Nic osobistego, po prostu gramy postacią kuriera, który akurat miał pecha przewozić &#8216;ważny towar&#8217;. Ratuje nas lekarz z wymienionego wcześniej miasteczka, wtedy też ustawiamy sobie S.P.E.C.I.A.L i perki i po chwilowej gadce ruszamy w poszukiwaniu człowieka, który chciał nas wyeliminować z gry, jeszcze zanim zdążyliśmy wchłonąć pierwsze porcje promieniowania.

Capital Mojave?

Odpalając New Vegas, gracz widzi po prostu innego Fallouta 3. Menu, rozgrywka, UI, zachowanie pip boya, V.A.T.S wydają się bez zmian&#8230; Cóż, w praktyce tak właśnie jest, ale NV to F3 na pigułach&#8230; i to dobrych pigułach. Niestety większość wad F3 tutaj również powielono. Do takich należą kretynizmy w stylu urywanie kończyn gołymi rękami, albo rozrywanie wrogów na kawałki po wystrzale 1 kuli z małego pistoleciku, albo vatsowe teleportacje podczas używania broni białej. Co zmieniono na lepsze? Cóż dla starych wyjadaczy jest pełno smaczków takich jak nawiązania do poprzednich części, przykładowo mamy tu NCR, Dzieci Apokalipsy, spotykamy też po drodze byłych członków Enklawy, czy pilotkę roztrzaskanego vertibirda z okolic Klamath (chyba nie pomyliłem teraz nazwy miasta), którego mogliśmy spotkać w F2. Z racji bliskości Nevady w stosunku do Kalifornii, w której toczyła się akcja F1 i F2 nie ma tu mowy o bezsensownościach tego typu nawiązań. W F3 na siłę próbowano takowe tworzyć, jak na przykład Harold, który na swoich magicznych nogach ghula przemierzył wszerz całe postapokaliptyczne USA idąc z Kalifornii do Washington D.C. Ma chłopak jaja i wigor. Również historia główna nie jest tak&#8230; nieciekawa, jak w F3, co ciekawe, po raz pierwszy w Falloutach nie zadbano kompletnie o przeszłość bohatera. Praktycznie nie wiemy o nim nic, za wyłączeniem faktu, że jest kurierem i niewiele poza tym się dowiemy grając w NV. Może to i dobrze, że nie gramy znowu jakąś beksą, która biega po postapokaliptycznym świecie, żeby jeszcze raz móc uściskać tatusia. Wątek główny jest naprawdę ciekawy, w skrócie chodzi w nim o to, że różne siły ówczesnej Nevady wyciągają łapska po kontrolę nad stanem i New Vegas. Mamy do wyboru kilka różnych frakcji, za którymi można się opowiedzieć. Nie ma tu dobra i zła, jest tylko nasz wybór, bo okazujemy się całkiem istotnym elementem układanki (nie róbcie wielkich oczu, to jest gra RPG)

Hello, it&#8217;s mr. New Vegas

Wychodząc z domu doktorka od razu łapiemy sygnał Radio New Vegas I jakiejś drugiej stacji, której w ogóle nie słuchałem z racji braku jakichkolwiek audycji, sama muzyka. Powtórzono świetny pomysł z F3 (i dobrze), chociaż niestety Mr. New Vegas, który prowadzi tą stację nie ma charyzmy 3 Doga, ani nie potrzymuje klimatu monologów Johna Henry&#8217;ego Edena. Muzyka jest&#8230; niezła, ma nieco kowbojski klimat, podobnie, jak wiele wiosek, które spotykamy. Mimo, że Nevada nie kojarzy mi się z &#8216;Howdy Pardner&#8217; na powitanie, to jest to całkiem zabawne i miłe. Jak się czegoś tutaj czepiać, to przydałoby się więcej piosenek, bo grając długo w ciągu ma się wrażenie, że szlagiery co chwilę się powtarzają. W trakcie przemierzania pustyni Mojave natrafimy na jeszcze jedną stację radiową, która ma dość mocno ograniczony zasięg. Nazywa się Black Mountain Radio i jest prowadzona przez Nightkina (odmiana supermutanta, tak, były takie w F1), a jak ktoś bawi się w questy i dużo zwiedza, to zapewne nie nasłucha się audycji &#8216;Know your mutant!&#8217;, tylko rychło zakończy działalność BMR, a szkoda, bo to najbardziej klimatyczna radiostacja, jaką zaserwowali nam ludzie z Obsidiana.

Mojave, mo&#8217; problems

Ponownie porównując do Fallouta 3 (wybaczcie, bez tego się nie obędzie, bowiem porównania do F1 i F2 są herezją, a NV to jednak F3+) zwiększyła się liczba lokalizacji. Na początku nie byłem tym zachwycony, gdyż w F3 jakoś niespecjalnie miałem ochotę biegać tam, gdzie nie odsyłała mnie żadna misja. W praniu wyszło to całkiem nieźle, bowiem w NV nie ma lokalizacji, które mają sztucznie wydłużyć rozgrywkę, jak znane nam z F3 n stacji metra zawierające k wrogów i n-1 pustostanów, w których nie ma nic poza jakimś napromieniowanym żarciem do mikrofalówki. Dodatkowo naprawiono jeden z największych demotywatorów z Fallouta 3. Zmniejszono liczbę wrogów na pustkowiach i teraz nazwa PUSTKOWIA jest adekwatna. Do dziś pamiętam, jak chciało mi się zwracać ostatni zjedzony posiłek, jak co 30 sekund spotykałem kolejne żółte supermutanty w Capital Wastelands i bynajmniej nie była to reakcja na ich odrażającą aparycję. Do twórców mam jednak wielki zarzut za niedorobiony świat. Tutaj Bethesda popisała się lepiej, w F3 były pewne drażniące błędy, jednak w NV napotykałem dziurawe tekstury, niewidzialne ściany i nawet często się blokowałem, gdyby nie opcja szybkiej podróży musiałbym loadować grę. Być może ludzie z Obsidiana nie przewidzieli, że znajdzie się taki Karolek z Polski, który zechce zajrzeć w każdy kąt i wejść w każdą dziurę :D. Dodatkowo wspomniany wcześniej fragment Utah... cóż, być może z lenistwa twórcy umieścili tam jedynie 2 lokalizacje i zablokowali możliwość swobodnego poruszania się między nimi. Na pocieszenie - w grze jest o wiele więcej questów, niż w poprzedniczce. Praktycznie większość lokacji zawiera co najmniej jeden quest, to dodatkowo mobilizuje do penetracji (wszystkie sformułowania w tym tekście są zastosowane dla celowych skojarzeń).

Tequila, sexo, marijuana

Tak jest, mamy New Vegas, zdemoralizowane miasto przepychu i rozpusty, do łask wrócił też seks. Nie jestem erotomanem, ale ten element zawsze był mile widziany w Falloutach, a tak brutalnie z niego zrezygnowano w F3, chociaż tamtej części należy się pochwała za umożliwienie głównej postaci dokonywania aktów kanibalizmu, które nie występowały w F1 i F2, podtrzymano to też tutaj. Zwiedzając The Strip można więc się nawalić gorzałą, zaćpać jetem, pogadać z pijakami na ulicy, na kolację zeżreć ludzkie mięso, prze***rdolić szmal w kasynie i załatwić sobie kobietę na noc (za niewydane w kasynie zaskórniaki), żyć, nie umierać po prostu. Niestety, obowiązki szybko wytrącają kuriera z amoku i karzą wracać do questów. Life is brutal, niestety.

Choose your destiny

Pomijając znaną graczom F2 New California Republic (NCR), wymienionego wcześniej, tajemniczego Mr.House&#8217;a i kuriozalnego Yes Mana na polityczną arenę w Nevadzie chce się wedrzeć nadchodzący ze wschodu Legion Cezara. Tutaj twórcy naprawdę zaszaleli, bo o ile poprzednie postaci/frakcje są interesujące, to w miarę &#8216;normalne&#8217;. Legion natomiast to hordy niewolników, ubranych w stroje i mający rangi, jak legioniści ze starożytnego Rzymu, przewodzi im Caesar i stosują w rozmowie wtręty z łaciny. Przyznam, że gdybym się z nimi nie sprzymierzał w trakcie rozgrywki, to uznałbym, że Caesar to jakiś kretyn, który za młodu zamiast paść brahminy obrabiał okoliczne biblioteki historyczne, napchał sobie głowę wiedzą z wykradzionych książek i próbuje teraz swoje zboczenia wcielać w życie. Bardzo ciekawym elementem jest to, że nasz literat ma wiedzę o orężu i starożytnym Rzymie, ale z poprawną wymową łaciny sobie nie radzi. Przez niego tysiące ludzi z jego legionów na powitanie mówią &#8216;Aue&#8217;, a nie &#8216;Ave&#8217;, a on sam nazywa się &#8216;Kajsar&#8217;, zamiast &#8216;Sizar&#8217;. Niestety, moja koncepcja się nie sprawdziła, bo historia legionu jest zupełnie inna, ale gracz ją pozna w trakcie rozgrywki, podobnie, jak Mr.House&#8217;a, albo Yes Mana. A NCR? Cóż, to po prostu NCR, czyli coś na kształt kraju &#8211; demokracja, korupcja, a wszystko to rozrosło się z małej i sympatycznej wioseczki Shady Sands, którą prowadził hindus Aradesh. Jeśli chodzi o osobiste ustosunkowanie się do tej frakcji, to jej nie cierpię, podobnie było w F2.

Ta-ta

Podsumowując, New Vegas to dobra, niewarta swojej ceny gra. Mówię tak dlatego, że wykonując jedynie główne questy grę można przejść w 10-15 godzin, a po zakończeniu, w moim przypadku nie pozostawiła niedosytu. Zastanawiam się też, ile zapłacono recenzentom, aby pisali tak bezkrytyczne opinie o NV. Jest to dobry produkt, który mogę śmiało polecić, ale nie jest bez wad. Ocena gry pewnie jeszcze spadnie po wyjściu DLC, które na pewno się pojawią, nie mam tutaj wątpliwości. Nowy Fallout to też szkoda dla F3, którego wcześniej oceniałem wysoko, biorąc pod uwagę fakt, że jest to gra nowa, a takich hitów, jak F1, czy F2 po prostu już się nie robi, okazało się jednak, że z tego samego silnika i wykorzystując te same sztuczki można zrobić grę, która ma więcej Fallouta w Falloucie. W końcu wyszedł produkt, który można bez zażenowania nazwać Falloutem naszych czasów.


Awatar użytkownika
Koloses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 1023
Rejestracja: 27 kwie 2008, 08:27
Lokalizacja: 67-100

05 lis 2010, 23:41

Kariko pisze:NV to F3 na pigułach&#8230; i to dobrych pigułach
Przyznam że nie przeczytałem wszystkiego, ale SILINK I GRAFIKA są takie same, a optymalizacja kodu to pożal się boże.Silink ma tyle bugów że gra chodzi tylko na lepszym sprzęcie a na innych PC się zawiesza.Wygląda dokładnie tak samo a wydajność ma o wiele gorszą.Freezy, Nakładanie się modeli LOD na zwykłe i bugi związane z FaceFx to tylko czubek góry lodowej.Ta gra powinna chodzić na tym samym sprzęcie co Fallout 3.Oczywiście fani już zaczęli wydawać łatki i jak na razie nie można się pozbyć tego freez'a.Po raz kolejny sprawdza się zasada:
"Co twórcy spieszą.Fani naprawią."
Ocenię tego fallouta tak jak większość innych gier.Niezoptymalizowany szajs.Twórcy mają optymalizację głęboko w dupie, bo dzisiejsze komputery spokojnie uciągną niezoptymalizowane gówno.Nie myślą o tych ze słabszym komputerem, bo gra i tak się sprzeda, a lepsza optymalizacja kodu im się nie opłaca.Beznadzieja.
Ostatnio zmieniony 05 lis 2010, 23:46 przez Koloses, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Kariko
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 1227
Rejestracja: 28 gru 2006, 16:51
Lokalizacja: Bydgoszcz / Gdańsk

06 lis 2010, 12:01

Koloses pisze:Ocenię tego fallouta tak jak większość innych gier.Niezoptymalizowany szajs.
F3 faktycznie lubił się sypać, a New Vegas na 44 godziny gry posypał się tylko 2-3 razy, jak ktoś ma autosave przy zmianie każdej lokacji to nie jest to aż tak bardzo irytujące, tym bardziej, że gra uruchamia się i loaduje bardzo szybko.
Koloses pisze: że gra chodzi tylko na lepszym sprzęcie
Procesor 1,8 dual, 2 GB Ramu i GF 8800 to chyba nie jest lepszy sprzęt, biorąc pod uwagę to, że mam stare i zajeżdzone dyski, to grę musiałem ustawiać na prawie minimum, a i tak lubiła się ciąć, Cazadora, albo Deathclawa bez Vatsa nie mogłem ubić, bo przycinanie przy prędkości tych przeciwników było zbyt wielkie, a co do stabilności, to już mówiłem, nie jest perfekcyjnie, ale lepiej, niż F3
Ostatnio zmieniony 06 lis 2010, 12:04 przez Kariko, łącznie zmieniany 1 raz.


ODPOWIEDZ