W co wierzysz?

Bardziej i mniej konkretne rozmowy na określone tematy, niezwiązane bezpośrednio z tematyką strony, ale nurtujące niemal każdego. To wcześniejszy Duży Hyde Park plus kilka luźniejszych tematów.

Moderatorzy: Admini, Moderatorzy

Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

08 kwie 2009, 20:24

Yamakasi pisze:Nie bez powodu świat jest taki dopasowany
możesz wyjaśnić o co ci chodzi z tym "dopasowany"

i tak naprawdę wszechświat to zbiór przypadków

a na oba pytania są odpowiedzi ale nie chce mi się ich teraz szukać


Istnieje już temat o ewolucji, tam to roztrząsajcie, nie róbmy offtopa.
kazik
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2009, 20:27 przez prawdziwy 666, łącznie zmieniany 1 raz.


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

15 maja 2009, 17:16

Temat wisi tu już kawał czasu. Czytając moje posty w tym temacie, można odnieść wrażenie, że pisało je wiele różnych osób, często jeden post zaprzecza drugiemu. Wynika to z tego, że ostanie dwa lata były okresem mojego najbardziej burzliwego okresu dojrzewania. Hormony buzowały i byle szczegół mógł spowodować zmianę mojego światopoglądu. Jednak widzę, że wiele moich postów napisanych tu woła o pomstę do Nieba, postanowiłem sprostować je, aby kogoś dręczonego wątpliwościami nie zgorszyć swoją postawą. Posty zawierające błędne i heretyckie poglądy odpowiednio oznaczyłem i tu postaram się je sprostować w świetle swojej dzisiejszej wiary, którą postanowiłem całkowicie oprzeć na nauczaniu Kościoła Rzymsko Katolickiego.

Ja nawet jeśli trafię przypadkiem do kościoła, to tylko, aby nie robić przykrości matce. Na tacę nigdy nie daję, niech idą zarabiać, a nie żerować jak żebraki.
Jaki młody i gniewny... 8-)
Od dłuższego czasu jestem w kościele w każdą niedzielę, a czasami idę nawet w dzień powszedni. Doszło do tego, że moi rodzice przestali chodzić, więc muszę ich wyciągać (do kościoła mam kawał drogi i chodzenie pieszo raczej odpada, więc muszę jakoś dojechać), albo samemu kombinować jak na mszę się dostać. Uczęszczanie na mszę świętą w niedzielę i święta jest obowiązkiem katolika, więc z radością go wypełniam. Msza przestała być dla mnie nużącym obowiązkiem, a stała się radosnym spotkaniem z Bogiem. Bardzo jestem zadowolony z tej zmiany. Na tacę zawsze jak mam jakieś drobne to dam, wolę się modlić w pięknym, zadbanym kościele, niż w jakiejś wymagającej remontu ruinie.
chcę przypomnieć, że nasze życie to wyłącznie nasza sprawa i wiara, że ów Wszechmocny będzie zajmował się każdym z osobna jest bardzo naiwna. Jestem umiarkowanym deistą. Uważam, że Bóg spełnił swą powinność wobec swego dzieła, oddając jedynego syna za ludzi, którzy tego daru i tak nie potrafią wykorzystać. Być może od czasu do czasu jakiś cud się stanie, ale to raczej dowód umiejętnego wykorzystania swojej wiary, bo to ona czyni cuda.
Wyraźnie widać wpływ wywarty na mnie przez nihilistyczne teorie punkowe. Prawda jest taka, że Bóg nieustannie zajmuje się każdym z nas. Od jakiegoś czasu dostrzegam we wszystkim naokoło palec Boży. Jestem pewien nieustannej ingerencji Boga na tym świecie.
W Starym Testamencie Bóg wyraźnie zabronił Żydom, przedstawiania Boga za pomocą obrazów i posągów, zabronił też czcić czyjekolwiek wizerunki. A co się dzieje dziś? Wystarczy wejść do jakiegokolwiek kościoła.

Wiem, że dosłowne traktowanie Biblii ma taki sam sens, jak szukanie ukrytych metafor w kodeksie pracy. A jeśli mowa o obrazach. Zobaczmy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. To nie jest kult Maryi, tylko jej wizerunku. Takich przykładów jest wiele.

Masz rację. Ale jest wiele obrazów, figur "łaskami spływających". Podobnie denerwuje mnie w katolicyzmie kult świętych. Nie chodzi mi o sam kult, bo te osoby zazwyczaj są tego godne, ale denerwuje mnie patronowanie, św. Tadeusz od rzeczy beznadziejnych, św. Krzysztof od kierowców itp. W moim odczuciu przypomina to pogaństwo. Wielu pomniejszych bożków, każdy od czegoś innego.
Na te argumenty bardzo składnie odpowiedział zkar, więc nie będę powtarzał jego postów. Niech za mnie odpowie Katechizm Kościoła Katolickiego:
IV. "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby..."

2129 Nakaz Boży zabraniał człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: "Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej..." (Pwt 4,15-16). Izraelowi objawił się absolutnie transcendentny Bóg. "On jest wszystkim!", lecz jednocześnie "jest On... większy niż wszystkie Jego dzieła" (Syr 43, 27-28). "Stworzył je bowiem Twórca piękności" (Mdr 13, 3).

2130 Jednak już w Starym Testamencie Bóg polecił lub pozwolił wykonywać znaki, które w sposób symboliczny miały prowadzić do zbawienia przez Słowo Wcielone, jak wąż miedziany 58 , arka Przymierza i cherubiny 59 .

2131 Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił - w kontrowersji z obrazoburcami - kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową "ekonomię" obrazów.

2132 Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie "cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru" 60 i "kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia" 61 . Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu.

Obrazom nie oddaje się czci religijnej ze względu na nie same jako na rzeczy, ale dlatego, że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. A zatem cześć obrazów jako obrazów nie zatrzymuje się na nich, ale zmierza ku temu, kogo przedstawiają 62 .

A no pewnie, że się zmieniają. Boga wierzę ciągle, tylko nie wierzę w instytucją zwaną kościołem katolickim. Nie chcę aby księża radzili mi jak sięgnąć niebiańskich wyżyn, wolę samemu próbować ich dosięgnąć. Nie chcę być prowadzony za rączkę przez życie. Chcę sam szukać drogi, choć miałbym błądzić po manowcach, to wolę błądzić z powodu własnych błędów, a nie dlatego, że mnie tam zaprowadzono. A, że uproszczam? Przecież jestem prostym człowiekiem, to uproszczam sobie.
Ach, znów ten buntowniczy nastój...
dziś, starszy o półtora roku doświadczeń stwierdzał, że lepiej iść po utartych i sprawdzonych ścieżkach prowadzących do Boga, niż błądzić po krzakach i manowcach licząc, że może dojdziemy do celu. Dzięki Bogu, człowiek się zmienia i mogłem zmienić tamte poglądy. :)
Co do czystości jest to dogmat przyjęty później przez Kościół. Wiara w nią nie jest przymusem (protestanci często całkowicie odrzucają kult Bogurodzicy). Ja jak każdy szanujący się Polak będę czcił Maryję jako Matkę mojego Boga i królową mojego kraju. A królową się czci bez względu na to, czy jest dziewicą, czy nie.
Wiara w dogmaty ogłoszone Ex-Cathedra przez papieża, bądź sobory jest obowiązkiem każdego katolika. Maryja była niepokalanie poczęta, była dziewicą, została wnbiebowzięta. Jeżeli sobór, lub papież ogłaszają coś Ex-Cathedra to jest to objawiona prawda wiary. Sobory i orzeczenia Ex-Cathedra są nieomylne.

Ech, chyba wszystkie swoje błędy naprostowałem. Jeśli moje wcześniejsze słowa były dla kogoś gorszące, przepraszam.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2009, 17:21 przez kazik, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

18 maja 2009, 20:01

kazik pisze:Sobory i orzeczenia Ex-Cathedra są nieomylne.
w sprawach wiary dodajmy...orzeczenia soborów są wynikami rozmów ludzi, którzy jak wiadomo są omylni...takimi wg wiary stworzył nas Bóg...

czy Twoje słowa były gorszące? zależy jak ktoś przyjmuje wiarę...myślę że na naszym forum istnieje zrozumienie dla każdego kto błądzi z różnych powodów...

hormony czy nie to jednak zdaje mi się że wiek dojrzewania jest najczęściej tym czasem kiedy człowiek wybiera...przy wyborze w tym czasie ma mu pomóc chociazby sakrament Bierzmowania, chociaż na podstawie doświadczenia myślę że należało by go przyjąć w wieku późniejszym niż 16 lat...podobnie z komunią...nie wszędzie jesteśmy w stanie stwierdzić czy dziecko jest świadome tego, czego doświadcza...


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

18 maja 2009, 20:06

Ramesses pisze:
kazik pisze:Sobory i orzeczenia Ex-Cathedra są nieomylne.
w sprawach wiary dodajmy...orzeczenia soborów są wynikami rozmów ludzi, którzy jak wiadomo są omylni...takimi wg wiary stworzył nas Bóg...
Tak, w sprawie wiary, dokładnie. Mimo, iż dyskutują ludzie, to podczas soborów i ogłaszania dogmatów są prowadzeni przez Ducha Świętego, dlatego te orzeczenia są niepodważalne.

Dzięki za słowa zrozumienia. Poprzedni post pisałem głównie dla siebie, aby uspokoić sumienie, ale też nie chcę, aby ktoś czuł się zgorszony przez poglądy, których się wyrzekłem i są już nieaktualne.


Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

19 maja 2009, 17:28

kazik pisze:Od dłuższego czasu jestem w kościele w każdą niedzielę, a czasami idę nawet w dzień powszedni. Doszło do tego, że moi rodzice przestali chodzić, więc muszę ich wyciągać (do kościoła mam kawał drogi i chodzenie pieszo raczej odpada, więc muszę jakoś dojechać), albo samemu kombinować jak na mszę się dostać. Uczęszczanie na mszę świętą w niedzielę i święta jest obowiązkiem katolika, więc z radością go wypełniam. Msza przestała być dla mnie nużącym obowiązkiem, a stała się radosnym spotkaniem z Bogiem. Bardzo jestem zadowolony z tej zmiany. Na tacę zawsze jak mam jakieś drobne to dam, wolę się modlić w pięknym, zadbanym kościele, niż w jakiejś wymagającej remontu ruinie.
powiem Ci, że mozna Ci zazdrościć takiego podejścia..większość ludzi jest raczej zniechęcona coniedzielnym namawianiem czy nawet zmuszaniem do chodzenia do kościoła...myslę że niektórzy ludzie powinni to zrozumieć (najczęściej rodzice choć Twój przypadek pokazuje że jest zupełnie odwrotnie)...mam szacunek do ludzi, którzy potrafią tak żarliwie wierzyć w tych trudnych czasach dla Kościoła...czy nawet ogólnie - religii....


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

19 maja 2009, 23:03

Hmm, teraz nieco uaktualnię swoje poglądy. Obecnie jestem człowiekiem "szukającym". Nie sądzę, aby była JEDNA wszechpotężna istota (tzn. wszechmogąca jedność), sądzę natomiast, że tam "po drugiej stronie" są różne istoty, które MOŻE wpływają na nasz świat. W jakiś sposób, może... możliwe jest, że to nie są jednak TYLKO istoty po drugiej stronie, a są niedaleko, wręcz osiągalne... mowa o kosmosie. Widzicie, może to zabrzmi sztywniacko, ostatnio czytałem pewną ciekawą książkę autorstwa Jana van Helsinga (to pseudonim, prawdziwego nazwiska już nie pamiętam) pod tytułem "Ręce precz od tej książki". Było tam o spiskach, atlantach, Atlantydzie, tybetańskich mnichach i takie tam. Ale zaciekawił mnie fragment o duchach... nie będę już wyjaśniał co tam było napisane, trzeba samemu przeczytać. W końcu to mają być moje poglądy, a nie cytaty z książki. Był tam przytłoczony fragment Biblii "Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo" (hmm... wątpię, aby jeden, jedyny Bóg, który sam się podaje za jedność, mówił o sobie w liczbie mnogiej). Zresztą nie śpieszyłbym się nawet za branie Boga/bogów dosłownie. Może to po prostu personifikacje zjawisk, natury, żywiołów, czasu, przestrzeni, kosmosu, kto to może wiedzieć. Tak czy siak, już raczej ateistą nie jestem. Chociaż wciąż nie wiem, w co wierzyć (nie mam nawet wyraźnie opisanych kandydatów). Jestem natomiast pewny jednego. Jezus nie umarł na krzyżu (ta, Kazik zacznie mnie zaraz pewnie wyzywać, zapewne zaraz zacznie gadać o tym, że jestem pyszny itp. A ja tylko szukam prawdy). Budda istniał, i być może istnieje do dziś (wciela się w różne inkarnacje). Reinkarnacja na pewno istnieje. Dla każdego. Każdy może się wcielić w to, co mu pasuje. Albo się nie wcielać... i powiedzonka "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz/jesteś kowalem swojego losu/panem swojego przeznaczenia/jak posiejesz, takie będziesz mieć zbiory" to nie są takie puste wierszyki o konsekwencjach swoich wyborów. No, są, ale nie tylko o tym. Tak naprawdę jeśli człowiek głęboko w coś wierzy, to tak się stanie. To coś na zasadę chodzenia gołymi stopami po rozżarzonym węglu. Jak wierzysz, że się nie poparzysz, to tak będzie. Ale wystarczy odrobina zwątpienia, a być może do końca życia będziesz miał bąblowatą stopę...

O czym to ja jeszcze chciałem... a tak. Nadal się trzymam tego, że człowiek, póki co, jest odbiciem istoty najwyższej, że być może to właśnie on jest bogiem. Ale nie znaczy to, że nie ma istot wyższych od niego. Wszak to tylko odbicia. Gdy prawdziwa postać odejdzie od lustra, to my też znikniemy. I na tym chyba polega zasada "drugiej strony". W lustrze też jest "druga strona".

Jeśli chodzi zaś o wizje, i moce nadprzyrodzone... Jan van Helsing pisze w książce, że atlanci mieli tzw. Trzecie Oko. Za pomocą niego mogli się porozumiewać telepatycznie, zaglądać w przyszłość i "hibernować" swoje ciała (tzn. zatrzymywali przemianę materii i starzenie się ich ciał, i to nawet na kilkadziesiąt lat!). My, współcześni ludzie, mamy jeszcze szczątkowy ślad po tym oku, jest on na mózgu.

Jeszcze coś ciekawego. Pewien rosyjski naukowiec (też już nie pamiętam nazwiska), który był zresztą też opisany w książce, opracował metodę na rekonstrukcji CAŁEGO ciała na podstawie zdjęcia/obrazu oczu. No i zrekonstruowano te ciało. Atlant wyglądał niczym stereotypowy kosmita. Gdzieś w internecie jest nawet nagranie z sekcji zwłok "kosmity". (jest ich kilka, wiem) I ten "kosmita" bardzo przypomina zrekonstruowane ciało.

Podziemne światy, najprawdopodobniej zamieszkiwane przez umarłych: no cóż, to też z książki. Ponoć na obu Biegunach są otwory, przez które można się do nich dostać, a żyją w nich do dziś potomkowie starych cywilizacji (w tym Atlanci). PONOĆ rządy USA w porozumieniu z nimi zrobili własną sieć tuneli, aby ludzie mogli podróżować w cieniu, niezauważeni przez nikogo...

Tak czy siak, polecam tę książkę, być może odpowie wielu osobom na pytanie, czym jesteśmy, po co tu jesteśmy, co możemy zrobić, i czy jest coś potężniejszego od nas.

A, i sorki, może to z religią nie ma nic wspólnego, ale są rzeczy, które człowiek od razu bierze za "boskie", a mogą to być dzieła ludzi. Może niekoniecznie tych na czasie, ale jednak. Jak mówiłem, podziemny świat może i istnieje, ale to nie znaczy, że tam mieszka sobie Hades i zmarli, i mają swoje zwierzątko z trzema głowami. :)

A, i jeszcze coś. Nawet jak znajdę swojego boga, to nie znaczy, że będę go czcił całymi dniami. To by był błąd. Jeśli to faktycznie byłby stwórca, to na pewno on by chciał, abym cieszył się życiem tak jak chcę, a nie je sobie marnował. A poza tym, rodzice nie chcą, aby ich dziecko się bało i modliło do nich, oni chcą, aby ich dziecko się zwróciło do nich o pomoc, aby było kochane (i ono ich kochało), i aby było szczęśliwe. Jestem przekonany, że Wasze bóstwo też by tego chciało. W cokolwiek wierzycie. Jestem w stanie postawić wszystko, że jest jak mówię... no, może jednak nie. Ale ja się tego będę trzymać. :D
Ostatnio zmieniony 19 maja 2009, 23:07 przez Loc, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

20 maja 2009, 13:40

Loc pisze:Podziemne światy, najprawdopodobniej zamieszkiwane przez umarłych: no cóż, to też z książki. Ponoć na obu Biegunach są otwory, przez które można się do nich dostać, a żyją w nich do dziś potomkowie starych cywilizacji (w tym Atlanci). PONOĆ rządy USA w porozumieniu z nimi zrobili własną sieć tuneli, aby ludzie mogli podróżować w cieniu, niezauważeni przez nikogo...
To brzmi jak jakiś spisek. E, w to nie uwierzę.

Też powinienem uaktualnić swoje poglądy. Ale to nie dzisiaj.

A co do kazika, to na pewno nie będzie 'jechał' po Twoim poście, tylko ew. przedstawi swoje racje.


Obrazek
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

20 maja 2009, 14:37

Loc pisze:Był tam przytłoczony fragment Biblii "Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo" (hmm... wątpię, aby jeden, jedyny Bóg, który sam się podaje za jedność, mówił o sobie w liczbie mnogiej).
(Rdz. 1, 26) Wszyscy trynitarni chrześcijanie używają tego wersetu na potwierdzenie stopniowego objawiania się Trójcy Świętej w Starym Testamencie, ja kiedyś myślałem, że Bóg te słowa mówił do swoich aniołów, które też są podobne do Boga.
Loc pisze:Zresztą nie śpieszyłbym się nawet za branie Boga/bogów dosłownie. Może to po prostu personifikacje zjawisk, natury, żywiołów, czasu, przestrzeni, kosmosu, kto to może wiedzieć.
Dokładnie to głoszą religie pogańskie.
Loc pisze:Jestem natomiast pewny jednego. Jezus nie umarł na krzyżu (ta, Kazik zacznie mnie zaraz pewnie wyzywać, zapewne zaraz zacznie gadać o tym, że jestem pyszny itp. A ja tylko szukam prawdy).
Aby podważyć fakt historyczny trzeba dowodów. Życie i śmierć Jezusa z Nazaretu jest faktem historycznym.
Loc pisze:Budda istniał
Mahomet czy Konfucjusz także, nie wiem co to ma do rzeczy.
Loc pisze:Reinkarnacja na pewno istnieje. Dla każdego. Każdy może się wcielić w to, co mu pasuje.
Śmiała teza, ale jeśli coś jest na pewno, muszą być na to dowody, które chętnie zobaczę. Ja jestem pewien istnienia Boga na podstawie wiary, tzn. wierzę w Niego do tego stopnia, że jest to dla mnie faktem, czy podobnie mówisz o pewności reinkarnacji? Jeśli tak, to spoko, jeśli nie udowodnij swoje twierdzenie.
Loc pisze:powiedzonka "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz/jesteś kowalem swojego losu/panem swojego przeznaczenia/jak posiejesz, takie będziesz mieć zbiory" to nie są takie puste wierszyki o konsekwencjach swoich wyborów.
Skoro to nie są zwykłe porzekadła mówiące o tym, że przyszłość jest owocem teraźniejszości, to czym są?!
Loc pisze:Tak naprawdę jeśli człowiek głęboko w coś wierzy, to tak się stanie. To coś na zasadę chodzenia gołymi stopami po rozżarzonym węglu. Jak wierzysz, że się nie poparzysz, to tak będzie. Ale wystarczy odrobina zwątpienia, a być może do końca życia będziesz miał bąblowatą stopę...
Jezus w swoich przypowieściach wielokrotnie podkreślał siłę wiary. Nowy wynalazek psychologii zwany NLP pozwala manipulować innymi i sobą m.in. za pomocą silnej wiary w siebie. Ale jestem przekonany, że nawet jeśli ktoś nauczy się za pomocą swojej wiary manipulować sobą i innymi, to z Bogiem mu to nie wyjdzie. Loc, czy jeśli odsiadujesz wyrok w więzieniu i uwierzysz w to, że jesteś wolny to na prawdę będziesz wolny? Nie, tylko będzie Ci się tak wydawać.
Loc pisze:Nadal się trzymam tego, że człowiek, póki co, jest odbiciem istoty najwyższej, że być może to właśnie on jest bogiem.
Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy - synami Najwyższego (Psalm 82 werset 6) Po tym wersie można odnieść wrażenie, że masz rację i nawet Bóg tak twierdzi, ale kolejny wers rozwiewa wątpliwości, kto jest tym najwyższym Bogiem: Lecz wy pomrzecie jak ludzie, jak jeden mąż, książęta, poupadacie.
Loc pisze:eśli chodzi zaś o wizje, i moce nadprzyrodzone... Jan van Helsing pisze w książce, że atlanci mieli tzw. Trzecie Oko. Za pomocą niego mogli się porozumiewać telepatycznie, zaglądać w przyszłość i "hibernować" swoje ciała (tzn. zatrzymywali przemianę materii i starzenie się ich ciał, i to nawet na kilkadziesiąt lat!). My, współcześni ludzie, mamy jeszcze szczątkowy ślad po tym oku, jest on na mózgu.

Jeszcze coś ciekawego. Pewien rosyjski naukowiec (też już nie pamiętam nazwiska), który był zresztą też opisany w książce, opracował metodę na rekonstrukcji CAŁEGO ciała na podstawie zdjęcia/obrazu oczu. No i zrekonstruowano te ciało. Atlant wyglądał niczym stereotypowy kosmita. Gdzieś w internecie jest nawet nagranie z sekcji zwłok "kosmity". (jest ich kilka, wiem) I ten "kosmita" bardzo przypomina zrekonstruowane ciało.
Jak dla mnie to trochę bełkot jest, ale ok. Tylko co to do jasnej cholery są atlanci?!
Loc pisze:Podziemne światy, najprawdopodobniej zamieszkiwane przez umarłych: no cóż, to też z książki. Ponoć na obu Biegunach są otwory, przez które można się do nich dostać, a żyją w nich do dziś potomkowie starych cywilizacji (w tym Atlanci). PONOĆ rządy USA w porozumieniu z nimi zrobili własną sieć tuneli, aby ludzie mogli podróżować w cieniu, niezauważeni przez nikogo...
Ja np. ostatnio czytałem jakąś broszurę o tym, że Bóg lata statkiem kosmicznym, a niebo jest gdzieś w galaktyce Oriona. Nie wierzę we wszystko co przeczytam.
Loc pisze:A, i jeszcze coś. Nawet jak znajdę swojego boga, to nie znaczy, że będę go czcił całymi dniami. To by był błąd. Jeśli to faktycznie byłby stwórca, to na pewno on by chciał, abym cieszył się życiem tak jak chcę, a nie je sobie marnował. A poza tym, rodzice nie chcą, aby ich dziecko się bało i modliło do nich, oni chcą, aby ich dziecko się zwróciło do nich o pomoc, aby było kochane (i ono ich kochało), i aby było szczęśliwe. Jestem przekonany, że Wasze bóstwo też by tego chciało. W cokolwiek wierzycie. Jestem w stanie postawić wszystko, że jest jak mówię... no, może jednak nie. Ale ja się tego będę trzymać. :D
Ja kocham Boga, On mnie też, dlatego staram się być Mu posłusznym, z miłości, nie ze strachu. Tak samo jak z miłości do rodziców staram się być im posłusznym. Jeśli Twoi rodzice kochają Cię tak, że nie chcą abyś marnował sobie życie będąc im posłusznym i np. zaćpał się na jakimś dworcu ciesząc się życiem i żyjąc jak chcesz to masz bardzo ciekawych rodziców... Nie bierz tego jako osobistej docinki, tylko wyjście z Twojego zdania.
Ostatnio zmieniony 20 maja 2009, 14:39 przez kazik, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
eddie
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1345
Rejestracja: 19 kwie 2007, 16:18
Lokalizacja: Breslau

20 maja 2009, 14:52

kazik pisze:Loc napisał/a:
Zresztą nie śpieszyłbym się nawet za branie Boga/bogów dosłownie. Może to po prostu personifikacje zjawisk, natury, żywiołów, czasu, przestrzeni, kosmosu, kto to może wiedzieć.
Dokładnie to głoszą religie pogańskie.
Dla tych pogańskich nasza jest pogańska
Takie zjawiska nie są przypisywane bogom dzięki nauce, nie Kościołowi


Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

20 maja 2009, 17:25

https://wiadomosci.onet.pl/1974105,441,item.html

co powiecie o tym?? jedno trzeba mu przyznać o brak kompetencji go oskarżyć się go w tym temacie nie da


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

20 maja 2009, 19:33

Przecież Pismo Święte ostateczny kształt zyskało dopiero po soborach, które jedne księgi zatwierdziły, inne odrzuciły. Najstarsze kopie Ewangelii pochodzą bodajże z II wieku, więc nie dziwi mnie, że niektórzy kopiści mogli dopisać opisy ówczesnych praktyk. Poza tym takie dywagacje mogą przerażać protestantów, ale nie katolików czy prawosławnych, ponieważ Pismo Święte nie jest nadrzędną wykładnią wiary, tą wykładnią jest Święta Tradycja, w której powstało Pismo, w której dokonywały się sobory i synody. Tradycja jest tworzona przez ludzi kierowanych Duchem Świętym.
eddie pisze:Dla tych pogańskich nasza jest pogańska
Pogaństwo (łac. pagus - "wioska") - określenie (często o wydźwięku negatywnym), zazwyczaj używane przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animalistycznych
Ostatnio zmieniony 20 maja 2009, 19:33 przez kazik, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

20 maja 2009, 21:13

kazik pisze:Ja np. ostatnio czytałem jakąś broszurę o tym, że Bóg lata statkiem kosmicznym, a niebo jest gdzieś w galaktyce Oriona. Nie wierzę we wszystko co przeczytam.
Ja także. Zaznaczyłem na początku postu, że jestem człowiekiem "szukającym".

Hmm, a wiesz, że to, że Bóg lata statkiem kosmicznym jest nawet możliwe? Bez urazy, ale nigdy nic nie wiadomo... ;)


Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

21 maja 2009, 08:34

prawdziwy 666 pisze:https://wiadomosci.onet.pl/1974105,441,item.html

co powiecie o tym?? jedno trzeba mu przyznać o brak kompetencji go oskarżyć się go w tym temacie nie da
przerabiamy właśnie tę książkę na zajęciach ze źródłoznawstwa antycznego...po polsku tytuł brzmi "Przeinaczanie Jezusa"...tezy przedstawione w niej dotyczą przede wszystkim uwarunkowań kulturowych i teologicznych, w jakich żyli kopiści tekstów biblijnych (to ma naprawdę ogromne znaczenie)...szczęśliwie dla Jezusa to, wbrew tytułowi, nie On sam się przeinaczał tylko przeinaczane były świadomie bądź nie jego słowa...polecam tę książkę każdemu kto w sposób naukowy lubi poznawać dzieje wiary chrześcijańskiej...
kazik pisze:
Loc pisze:Był tam przytłoczony fragment Biblii "Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo" (hmm... wątpię, aby jeden, jedyny Bóg, który sam się podaje za jedność, mówił o sobie w liczbie mnogiej).
(Rdz. 1, 26) Wszyscy trynitarni chrześcijanie używają tego wersetu na potwierdzenie stopniowego objawiania się Trójcy Świętej w Starym Testamencie, ja kiedyś myślałem, że Bóg te słowa mówił do swoich aniołów, które też są podobne do Boga.
moim zdaniem mogło tu też chodzić o uwznioślenie osoby Boga dlatego mówi on w I osobie liczby mnogiej..tak wyrażali się np. królowie...
kazik pisze:
Loc pisze:Reinkarnacja na pewno istnieje. Dla każdego. Każdy może się wcielić w to, co mu pasuje.
Śmiała teza, ale jeśli coś jest na pewno, muszą być na to dowody, które chętnie zobaczę. Ja jestem pewien istnienia Boga na podstawie wiary, tzn. wierzę w Niego do tego stopnia, że jest to dla mnie faktem, czy podobnie mówisz o pewności reinkarnacji? Jeśli tak, to spoko, jeśli nie udowodnij swoje twierdzenie.
nawet jeśli reinkarnacja istnieje to na pewno nie można się dowolnie reinkarnować w co się chce..z tego co mi wiadomo, to kim będziesz po śmierci zależy od Twojego wcześniejszego życia...byłeś człowiekiem, teraz możesz być drzewem albo...guźcem :P

co do udowadniania wiary to byłbym ostrożny...czynami może da się ją poprzeć, ale równocześnie może też to robić człowiek, który wierzy na pokaz..i co wtedy? wiary naukowo się raczej nie udowodni bo stąd jest tylko krok do stworzenia z religii faktu naukowego...
kazik pisze:Ja np. ostatnio czytałem jakąś broszurę o tym, że Bóg lata statkiem kosmicznym, a niebo jest gdzieś w galaktyce Oriona. Nie wierzę we wszystko co przeczytam.
jakieś konotacje ze starożytnym Egiptem? :P


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

25 maja 2009, 20:50

kazik pisze:tu postaram się je sprostować w świetle swojej dzisiejszej wiary, którą postanowiłem całkowicie oprzeć na nauczaniu Kościoła Rzymsko Katolickiego.
Piękne wyznanie wiary i swojego poszukiwania. Mogę tylko pogratulować, że tak szybko znalazłeś spokój i harmonię. Bardzo pogratulować.
Ramesses pisze:moim zdaniem mogło tu też chodzić o uwznioślenie osoby Boga dlatego mówi on w I osobie liczby mnogiej..tak wyrażali się np. królowie...
Dokładnie. Do dziś dnia starzy ludzie (naprawdę starzy) przyzwyczajeni są, że mówi się do nich w liczbie mnogiej: A widzieliście, babko, ile kwiatu na drzewach tej wiosny? (nie śmiać się, jakiś przykład podać musiałem :P ).
kazik pisze:Pismo Święte nie jest nadrzędną wykładnią wiary, tą wykładnią jest Święta Tradycja, w której powstało Pismo, w której dokonywały się sobory i synody.
Takie stwierdzenie dla postronnego jest naginaniem prawd wiary do bieżących potrzeb. Święta Tradycja - zawsze miałem z tym problem. Ale już następne zdanie:
kazik pisze:Tradycja jest tworzona przez ludzi kierowanych Duchem Świętym.
wierzącemu wszystko wyjaśnia. Nie kombinuj sam, pozwól większym rozwiązać twe wątpliwości. Na pewno to już zrobili, poszukaj tylko.


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

25 maja 2009, 20:59

wiecie katolicy co mnie przyprawia o dobry humor???



to jak sobie pomyśle o tym co będzie jak po waszej śmierci na końcu tunelu powita was Zeus u bram Walhalli :D :haha:


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
ODPOWIEDZ