W co wierzysz?

Bardziej i mniej konkretne rozmowy na określone tematy, niezwiązane bezpośrednio z tematyką strony, ale nurtujące niemal każdego. To wcześniejszy Duży Hyde Park plus kilka luźniejszych tematów.

Moderatorzy: Admini, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

09 wrz 2008, 17:27

ja sie przedstawiam jako agnostyczny teista. Wierze w istnienie Boga, wierze w to ze stworzyl swiat, nie oddaje mu wielkiej czci i do kosciola chodze tylko ze wzgledu na rodzine. Teraz to jest jego taki domek dla lalek i robi co mu sie podoba. No sory, jesli kogos obrazilem itp (nie mialem takiego zamiaru), ale jak mozna wytlumaczyc wojny, nienawisc, i wszelkie zlo ktore istnieje na tym swiecie? Szatan? Tak. Ale nawet jak i to jest robota Szatana, to i robota Boga. Bo Bog stworzyl Szatana. Czyli na jedno wychodzi. Przez jakis czas nawet przestawalem wierzyc, ale jakos sie "respawnowala" ta wiara. Przez to wlasnie tez zaczalem popadac w paranoje, gubic sie we wlasnych myslach (bowiem ciezko mi bylo wybierac pomiedzy moimi przekonaniami, a tym co chce moja rodzina, i srodowisko w jakim zyje). Sam siebie okreslam juz troche nienormalnym, bo juz nad wlasnymi myslami nie umiem panowac. Wiem ze zbyt wiele osob nie potraktuje mnie powaznie (powiedza - antychryst itp.). Nie jestem antychrystem, tylko po prostu mam wlasne przekonania, ktore sa wg. mnie prawda. Gdbyby Bog nas naprawde kochal, to nie tworzylby Szatana, i sprawil by ze na swiecie by sie zylo bardzo dobrze (czyli ogolnie nie bylo by zla, a Stalin i Hitler moze i by sie narodzili, ale byli by dobrymi ludzmi). Tak wyglada moje zdanie. Raz sie nawet spytalem pani na lekcji religii, czy agnostycyzm to zlo. Potwierdzila. I ja tez w sumie potwierdzam. Potrafi zgubic ludzi, i sami pozniej nie wiedza, w co wierzyc. I czy w ogole w cos mozna wierzyc. Ja powiem jedno - ciezko mi powiedziec, w co inni moga wierzyc. Wole sie z tym wstrzymac. Ja osobiscie powiem, ze ciezko mi sie zyje z przekonaniem, ze Bog ma nas, za przeproszeniem, w d*pie. W sumie sam juz nie wiem co dalej powiedziec na ten temat.

Wiec mowie Wam - to w co wierzycie to Wasza sprawa. Wazne jest tylko aby byc dobrym czlowiekiem. Nawet jak nie wierzycie w nic (czyli jestescie ateistami). Bo jesli Bog istnieje, i nas faktycznie kocha, to nie bedziecie miec problemow. A jak Bog nie istnieje, to przynajmniej zrobicie cos dla innych...
Ostatnio zmieniony 09 wrz 2008, 17:28 przez Loc, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

09 wrz 2008, 17:38

Loc pisze:Bo jesli Bog istnieje, i nas faktycznie kocha, to nie bedziecie miec problemow. A jak Bog nie istnieje, to przynajmniej zrobicie cos dla innych...
:headbang:

Mam ostatnio kilka rozterek... taka forma emo, chyba. xD
Jestem pewien, że to nie jest do końca tak, jak nas uczą na religii i w kościele. Jednak jaki % prawdy poznajemy, tego nie wiem. Natomiast wiem, że wierzę w życie po śmierci. Być może królują nad nami zielone stworki, ale... ale wierzę też, że moje modlitwy są wysłuchiwane. Nawet jeśli nie robi tego starzec z brodą (moje wyobrażenie Boga), to jednak słucha mnie ktoś, kto jest dobry, i któremu można zaufać.

Nie dowiemy się 100% prawdy w trakcie naszego życia, może dopiero po śmierci? Wierzę, że to, co robię na ziemi, zostanie kiedyś przez kogoś docenione. Jeśli życie skończy się faktycznie w piachu, to przynajmniej zostawię po sobie miłe wrażenie.


Obrazek
Awatar użytkownika
eddie
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1345
Rejestracja: 19 kwie 2007, 16:18
Lokalizacja: Breslau

09 wrz 2008, 18:13

W takiej jednej książce (Wędrówka dusz) jest opisane po co to całe zło. Problemy nas uczą, każde następne wcielenie ma nas doskonalić. Z czasem inkarnuje się co raz rzadziej aż w końcu można przestać i zostać w doskonałym świecie dusz. Jest jedno ale: nikt nie może zmusić do powrotu na ziemię czy jakikolwiek inny świat (jest ich wiele, nie trzeba być człowiekiem)


Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

09 wrz 2008, 18:51

Loc pisze:Gdbyby Bog nas naprawde kochal, to nie tworzylby Szatana, i sprawil by ze na swiecie by sie zylo bardzo dobrze (czyli ogolnie nie bylo by zla, a Stalin i Hitler moze i by sie narodzili, ale byli by dobrymi ludzmi).
Jeśli pozamykamy wszystkich ludzi w klatkach i odbierzemy im wolność, to też nikt nie będzie nikogo krzywdził, nikomu rozkazywał etc. Tylko, że Bóg nas kocha i nie pozamykał nas w klatkach tylko dał nam wolność. To jak tą wolność wykorzystujemy, to tylko i wyłącznie nasz wybór, którego konsekwencje odczujemy my sami, ale również konsekwencje naszych wyborów odczuwają inni. Proste. Dlatego mogę pobić i okraść staruszkę - sąsiadkę, albo mogę jej codziennie robić zakupy.


Awatar użytkownika
Silver Dragon
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 7040
Rejestracja: 11 sie 2007, 22:28
Lokalizacja: East Mayberry

09 wrz 2008, 18:58

kazik pisze:Dlatego mogę pobić i okraść staruszkę - sąsiadkę, albo mogę jej codziennie robić zakupy.
To nasz wybór. OK
Załóżmy, że ktoś wybierze pierwszą opcję. Co sobie taka biedna babcia pomyśli, gdzie jest Bóg, czemu mnie nie ochronił. Wiara zostaje nadszarpnięta.


Przybyłem, zobaczyłem... i polała się krew :evilbat:
Obrazek
Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

09 wrz 2008, 19:10

Silver Dragon pisze: To nasz wybór. OK
Załóżmy, że ktoś wybierze pierwszą opcję. Co sobie taka biedna babcia pomyśli, gdzie jest Bóg, czemu mnie nie ochronił. Wiara zostaje nadszarpnięta.
No i wlasnie o to mi chodzi. Moze nie tak drastycznie, ale tez mialem kupe beznadziejnych sytuacji, i to sie ulozylo w wielka mase wyzsza chyba od Wiezy Eiffla. Wolalbym tak nie myslec, ale jest to gdzies gleboko w psychice, nie umiem tego wytlumaczyc. BTW, moze powiecie ze to zalezy od czlowieka, ale gdyby Bog naprawde mial do nas dobre nastawienie, to by po prostu ochronil nas przed tym. Tu moge porownac takie sytuacje jak fragment opowiesci o Abrahamie. Z woli Boga podniosl noz i mial zabic swojego nowo narodzonego syna, ale Bog go ochronil. Skoro jego ochronil, to czemu nie nas? Pytam sie, bo naprawde nie mam zielonego pojecia.


Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

10 wrz 2008, 08:24

Loc pisze:Tu moge porownac takie sytuacje jak fragment opowiesci o Abrahamie. Z woli Boga podniosl noz i mial zabic swojego nowo narodzonego syna, ale Bog go ochronil. Skoro jego ochronil, to czemu nie nas? Pytam sie, bo naprawde nie mam zielonego pojecia.
Bóg ma wobec nas jakieś zamiary których nie ujawni...w nauce kościoła jest stwierdzenie że Bóg wie co było, jest i będzie a nawet co mogło by być (swoją drogą nie jest to dziwne skoro jest się Bogiem)...co do historii zapisanych w Biblii to trzeba podchodzić ostrożnie...

co do Abrahama..Bóg wystawił go na próbę i wiedział co Abraham zrobi...ale ponieważ kochał jego i jego syna więc w ostatniej chwili przerwał tę ofiarę...Izaak miał być kolejnym prorokiem zapowiadającym przyjście Jezusa...

no i pamiętajmy że takie akty miłosierdzia pojawiają się wespół z karami śmierci w Starym Testamencie...tych którzy złamali boże prawo czeka smierć a Bóg ich nie ocalił...


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

10 wrz 2008, 13:41

Ramesses pisze: no i pamiętajmy że takie akty miłosierdzia pojawiają się wespół z karami śmierci w Starym Testamencie...tych którzy złamali boże prawo czeka smierć a Bóg ich nie ocalił...
na swiecie jest wiele swietych (np. papiez, czy ci uczciwsi duchowni), a jakos umarli (tu chyba chodzilo o smierc fizyczna, nie w swiecie spirytycznym?). BTW, jesli historia zapisana w Pismie Swietym jest prawdziwa, to rozumiem, ze my mamy cierpiec za to, co zrobil (wedlug PŚ) nasz wspolny przodek, a mianowicie Ewa i Adam? Bo oni zjedli jakis zakazany owoc, ktorego nawet nie znamy i chyba juz nie poznamy? Ech, no coz, to jest moje glowne przekonanie odnosnie tego, czy faktycznie warto ufac Bogowi tak jak nam to mowia ksieza. Nikogo nie namawiam do niczego, tylko przedstawiam wlasne zdanie na ten temat. Wiem ze w pelni teista agnostycznym nie jestem, i mam nieco inne "wyznanie", tylko nie wiem jak to sie fachowo nazywa.


Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

10 wrz 2008, 15:31

Nie powinno się... nie... NIE WOLNO interpretować Biblii dosłownie! To najgorsze, co można w sprawie wiary uczynić. Na 99,9(9)% nie było Adama, czy Ewy (przynajmniej nie takich, jakich my 'znamy'). Cuda Jezusa także należy traktować inaczej, to swoiste metafory odnoszące się do naszego życia, współczesnego, a jakże.


Obrazek
Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

10 wrz 2008, 18:12

Robsessed pisze:Nie powinno się... nie... NIE WOLNO interpretować Biblii dosłownie! To najgorsze, co można w sprawie wiary uczynić. Na 99,9(9)% nie było Adama, czy Ewy (przynajmniej nie takich, jakich my 'znamy'). Cuda Jezusa także należy traktować inaczej, to swoiste metafory odnoszące się do naszego życia, współczesnego, a jakże.
otóż to..ci którzy interpretowali Biblię dosłownie źle skończyli bądź zajęli się sekciarstwem...co do pierwszych rodziców to ponoć nasz żeński praprzodek już został odkryty...gorzej z męskim...

co do cudów...wierzę w nie bo nie można zazębiać się w szarą naukową rzeczywistość...gdyby chcieć unaukowić religię to przestała by przecież nią być...pozostaje nam wierzyć w to czego naucza kościół...bądź nie...


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

10 wrz 2008, 18:52

Warto ufać Bogu, bo ufność nie potrzebuje dowodu, jakiegokolwiek. Warto wierzyć, bo mamy dzięki temu podstawy dla naszego życia. Jak ciało potrzebuje gruntu pod nogami, tak dusza potrzebuje wiary. I niezależnie, czy wiary w tego czy innego boga.

Powszechnym powodem, który zmusza do zadania sobie pytania, czy Bóg jest, jest zło i niesprawiedliwość na świecie. Gdzie jest Bóg, skoro pozwala na tyle zła? Póki nie zrozumiemy, że wolność wyboru między dobrem a złem jest rzeczą daną nam od Boga, to pozostaniemy w żalu do Boga, że na to zło pozwala. On nie na zło pozwala, ale zezwala na wybór między dwiema stronami medalu. Możliwość wyboru między dobrem a złem czyni z nas człowieka. Bez zła nie znalibyśmy wartości dobra, nie znalibyśmy dobra, nie znalibyśmy siebie. I nie znalibyśmy Boga.

Czyli co, zło jest potrzebne? A owszem, to immanentna i niezbędna rzecz w naszym życiu. A idzie w tym wszystkim o to, by to dobro a nie zło było celem naszego życia.


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

10 wrz 2008, 19:16

Tiquill pisze:Warto ufać Bogu, bo ufność nie potrzebuje dowodu, jakiegokolwiek. Warto wierzyć, bo mamy dzięki temu podstawy dla naszego życia. Jak ciało potrzebuje gruntu pod nogami, tak dusza potrzebuje wiary. I niezależnie, czy wiary w tego czy innego boga. [...]
Chcialbym mu zaufac, tylko nie chce niczego na sile robic, bo to tylko sprawia ze coraz ciezej mi zyc i w ogole myslec. Nie chce tu nikogo obrazac (mowie tylko swoje zdanie), ale wlasnie przez wiare mam dylemat. Wierzyc czy nie. I jak wierze, to czy mam zaufac Bogowi, czy nie. Kiedys wlasnie ufalem, i bylem prawdziwym teista, jednak teraz troche smiem powatpiewac. Ale zawsze staram sie szukac tych dobrych stron, tylko ze ciezko jest mi to robic.

Masz racje Tiq, gdyby nie zlo, nie bylo by sensu z niczym. Ale wlasnie przez to czuje sie jak lalka w domku dla lalek... Chyba kazda grupa z teoriami i wyznaniami zrozumie, o co mi chodzi.

Wiec powtarzam. Chcialbym, tylko nie potrafie... w tym problem. I jeszcze nie skoncze. Odnosnie wolnej woli mam pewne zastrzezenia wlasnie. Chce ufac Bogowi, ale nie daje rady, to Cos mnie wstrzymuje... troche wlasnie mnie to zastanawia.
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2008, 20:02 przez Loc, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

10 wrz 2008, 19:29

Loc pisze:Chcialbym mu zaufac, tylko nie chce niczego na sile robic, bo to tylko sprawia ze coraz ciezej mi zyc i w ogole myslec.
Zaraz, zaraz... Wiara = zaufanie? Bo czegoś nie rozumiem... Ty wierzysz w Boga, ale mu nie ufasz, czy nie wierzysz w Boga, bo nie jesteś pewien, czy można mu zaufać?


Obrazek
Awatar użytkownika
Loc
Wytrenowany morderca
Wytrenowany morderca
Posty: 1996
Rejestracja: 20 sie 2008, 13:31
Lokalizacja: Outer-Outer Heaven

10 wrz 2008, 20:02

wierze, ale nie jestem pewny czy moge mu zaufac.


Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

10 wrz 2008, 21:22

Zaufać to oddać się bez zastrzeżeń. Czyli uwierzyć bez zastrzeżeń. Można czegoś nie rozumieć z bożego planu względem mnie, ale to nie Bóg krzywdzi ludzi, ludzie sami krzywdzą, sami sobie lub innych. Zaufać, czyli nie żądać natychmiastowej poprawy, ale liczyć, że gdy sam wezmę sprawy w swoje ręce, to z Bożą pomocą uda mi się. Choćby tylko ta pomoc Boża to była tylko otucha, że nie jestem sam. To już jest bardzo dużo.


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
ODPOWIEDZ