W co wierzysz?

Bardziej i mniej konkretne rozmowy na określone tematy, niezwiązane bezpośrednio z tematyką strony, ale nurtujące niemal każdego. To wcześniejszy Duży Hyde Park plus kilka luźniejszych tematów.

Moderatorzy: Admini, Moderatorzy

Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

21 maja 2008, 19:26

czyli jednak moje przypuszczenia się sprawdzają, jakie przypuszczenia???

a takie że tak naprawdę jest tylko dobro dla korzyści, a dobro bezinteresowne to tylko ułuda i wymysł
kazik pisze:Ludzie piszący tamte wiadomości nie mają pojęcia co to znaczy 'być wolnym'.
uwierz mi że się mylisz


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

21 maja 2008, 19:32

Dzięki, prawdziwy 666, może kiedyś obejrzę. Teraz... nie mam ochoty. :D
Wielu 'ateistów' po prostu doszło do takiego pochopnego wniosku (Boga nie ma), nawet się nad tym nie zastanawiając.
:haha:
Nie twierdzę, że tak jest w Twoim przypadku, ale większość moich kumpli, którzy nie wierzą w Boga, robią tak, bo... nie potrafią uwierzyć. To nie jest tak, że wg nich Boga nie ma - oni po prostu nie umieją sobie wytłumaczyć Jego istnienia, tyle. Tak więc: łatwiej im nie wierzyć, niż robić to 'bezpodstawnie'. :bolek:

Co ciekawe, nigdy z nimi o tym nie rozmawiałem. Jakoś mamy inne tematy do gadania, wiara schodzi w tym przypadku na bok. Hah, z 15 chłopaków z mojej klasy do bierzmowania poszło zaledwie 6. :D

Kościół katolicki dopuszcza możliwość zbawienia ludzi niewierzących, ale przykładnie żyjących. To bardzo ważne, ponieważ chrześcijaństwo jako chyba jedyna wiara, coś takiego zakłada. Nikt na siłę nie musi wierzyć - ważne, by pomagać innym. Ja tak właśnie staram się żyć, stale zdarza mi się wątpić, ale...

Kiedyś na religii robiliśmy taki fajny wykres. Opiszę w skrócie jego działanie.
Po prawo:
Żyję tak, jakby Bóg był
Żyję tak, jakby Boga nie było
Po lewo:
Bóg jest
Boga nie ma

Następnie łączyliśmy poszczególne zagadnienia z lewej kolumny z tymi z prawej. I okazało się - niesamowite! xD - że nawet jeśli Bóg nie istnieje, to i tak opłaca się żyć tak, jakby był. Dlaczego? Bo pamięć po Tobie nie zginie - ludzie będą sobie Ciebie bardzo mile wspominać, nawet jeśli dla Ciebie już to nic nie będzie znaczyć. A gdybyś żył w założeniu, że Stwórca nie istnieje, a okazałoby się, że to jednak nieprawda, to... masz przekichane. :bolek: Nie dosyć, że ludzie będą Cię mieli za ostatniego sku*****, to jeszcze tam na górze się Tobą zajmą. :D
Ostatnio zmieniony 21 maja 2008, 19:41 przez Robseßed, łącznie zmieniany 1 raz.


Obrazek
Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

21 maja 2008, 21:34

prawdziwy 666 pisze:czyli jednak moje przypuszczenia się sprawdzają, jakie przypuszczenia???

a takie że tak naprawdę jest tylko dobro dla korzyści, a dobro bezinteresowne to tylko ułuda i wymysł
A co to ma się do wiary? Wiara nie warunkuje, że musisz czynić dobro wyłącznie interesownie. Zachęca do takiego postępowania, bo po prostu czerpie z ludzkiego pragnienia odebrania nagrody. Który nie jest niczym złym. Zaczyna dzięki temu uczyć kodeksu bycia dobrym. Obiecuje zbawienie, bo ludziom nie jest tak łatwo przyjąć założenie by czynić bezinteresownie dobro. Tego trzeba się nauczyć; czasem niektórzy tylko się z tym rodzą. Czy pomoc, zachęta to przekreślenie bezinteresownego dobra i zdyskredytowanie go? Gdyby tak - wiara jest szkodliwa. Na szczęście żadna doktryna religijna nie nawołuje: Nie bądź głupi i nie czyń dobra za friko.


prawdziwy 666 pisze:dlatego go osoby które odeszły od kościoła szanuje
widać że maja rozum a nie ja bez mózgami owieczkami
Wiesz, prawdziwy 666... :bolek: Po tych słowach śmiem coraz mocniej twierdzić, że bardzo powierzchownie podchodzisz do kwestii wiary. Nie zgadzam się, bo coś mi tam nie pasuje, bo nie brzmi racjonalnie. Czyli jest głupie. Tylko inteligenty i odważny potrafi to odrzucić i wyśmiać. E? :zdziw: A dupa tam! Brakuje ci rozmowy z prawdziwie wierzącym. Wiedziałbyś, ile rozumu trzeba i jak wiele odwagi, by zaakceptować katolicką doktrynę i uznać za swoją. 8-) Naturalnie, większość nie ma potrzeb poszukiwań. Kim się rodzi, tym umiera. I co? Są według ciebie bezmózgimi owieczkami? Lol, co za bałamuta! Oni po prostu nie mają potrzeb snucia egzystencjalnych dywagacji - żyją po prostu, zarabiają, utrzymują rodziny, przykazań jak mogą dotrzymują. Głębokie religijne smutki nie dla nich - z tego chleba nie będzie. To się nazywa, wiesz jak? Pragmatyzm.


prawdziwy 666 pisze:
Tiquill pisze:Zauważ, że każdy ma wybór - czynię zło lub dobro.
posłużę się cytatami z innego forum (autorów cytatów postanowiłem nie ujawniać)
Dyskutuję często z katolikami i często mówią oni, że grzech jest wolnym wyborem człowieka i za ten wybór człowiek odpowiada przed Bogiem. Jednocześnie twierdzą oni, że człowiek ma wybór, że jest wolny. Jeśli natomiast wybierze niewłaściwie, to czeka go wieczne potępienie. Katolicy jednak nie widzą w tym sprzeczności. Dlaczego? Czy wolność to jest według nich możliwość wyboru mając przyłożony pistolet do skroni?
Za nie przestrzeganie przykazań jest się potępianym, czyli trzeba robić to, co odgórnie jest ustalone, a więc nie ma się żadnego wyboru, to tylko złudzenie jakim żyją katolicy, bo chcą się poczuć wolni, chociaż wierząc nigdy takimi nie będą
Nie wiem nad czym tu się w sumie rozwodzić. ;) Dla mnie wybór w sytuacji, gdy jedna możliwość wyboru jest obwarowana karą nie jest żadnym wyborem. Zresztą nie raz już o tym w wielu dyskusjach wspominano, że niby skoro Bóg dał ludziom wolną wolę, to nie powinien karać za jej wykorzystanie nie po jego myśli, (czyli wybranie grzesznej drogi ;) ).

Bóg od początku prawdopodobnie nie chciał ludzkiej wolności. Przecież zabronił ludziom zrywać owoc z drzewa poznania dobra i zła, więc tym samym nie chciał by ludzie poznali dobro i zło a przez to mogli wybierać miedzy nimi. Można by stąd wysnuć wniosek, że to dopiero bunt i nieposłuszeństwo wobec Boga dały ludziom wolność.
Włos mi się jeży, gdy to czytam... To i religijny i zarazem ateistyczny analfabetyzm, przedszkole... Dlaczego? A niech każdy sam dojdzie, dlaczego... Tyle tylko powiem, że wolność wyboru czy jakakolwiek wolność, to możliwość odniesienia się do jednej z przynajmniej dwóch płaszczyzn. Żeby wybrać, trzeba mieć z czego. Co komu po Bogu, który oferuje tylko dobro, hę? Skoro nie masz odniesienia do przeciwnej postawy, bo jej nie ma, to skąd wiesz, że to dobro? Jest jedno i nie potrafisz go w żaden sposób określić ponad zwykłe nazwanie tego jako "to". To, ale co?

Bóg po to dał zło, by każdy miał alternatywę, by miał punkt odniesienia pomagający określić, czym jest samo dobro. Przyjmując biblijne Drzewo Wiedzy za punkt przełomowy w dziejach relacji Bóg - człowiek... Nie miałeś wyboru między zło a dobro, bo znałeś tylko "to". A wgryzłszy się w jabłko, poznałeś zło - a wraz z nim wartość dobra. Od tej chwili możesz wybierać. A że wojny, że kataklizmy, że niesprawiedliwość, że pistolet do skroni? To jest właśnie ta druga alternatywna dla sielskiego dobra płaszczyzna. Dzięki której możesz w ogóle mieć świadomość wyboru i możliwość tegoż wyboru.

Wiara uczy cię wybierać, kształtuje pojęcie dobra i zła. Oczywiście, nie jest jedynym nauczycielem tegoż. Dlatego, jeśli nie pasuje ci wybór Niebo albo Piekło, to oba odrzucasz i stajesz się ateistą. I jaki tam pistolet! Odwracasz się od niewygodnego Boga i żyjesz sobie. Jak tylko chcesz. Pamiętaj jednak, że oprócz "iluzorycznego" Boga są jeszcze na tym świecie "realni" ludzie. Którzy mogą nie tylko przyłożyć rewolwer do skroni ale i strzelić. Jeśli tylko lekkomyślnie wybierzesz "złą stronę mocy"... ;)


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

21 maja 2008, 23:53

Ramesses pisze:
Tiquill pisze:przerobiony przez pokolenia system wartości, wiarę, która przeszła wiele i przetrwała. Jako system nie tylko religijny - ale też moralny.
ano własnie...tylko czy dobrze przerobiony...tyle soborów, zawirowań ale przede wszystkich ludzi! oni mogli zmieniać (najczęściej zmieniali) to co Jezus dał nam przez Boga...podstawy zawsze zostają ale jeśli szukać czegoś głębszego to uważam że trzeba to robić na własną rękę...skąd wiemy czy pismo święte nie zostało przerobione dziesiątki razy na potrzeby kościoła? takie pytanie to przecież kropla w morzu niewiadomych...
Pisząc "przerobiony" miałem na myśli utrwalony, sprawdzony przez pokolenia, który zdał próbę czasu. Zaś co do zmian samej wiary, doktryny... Cóż, podważać treści samej Biblii byłoby już nonsensem dla wierzącego - to zadanie tylko dla ateisty. Jednak zmiany samego kościoła? Wyprawy krzyżowe, papieski burdel, inkwizycja - to są fakty, które niechlubnie świadczą o... Właśnie, o czym? O wierze? Nie! Słowo objawione zostało przemienione na własną ludzką potrzebę. A ze słowem, nawet Boga, człowiek jest w stanie uczynić wszystko. Sam właśnie przez niezgodę na traktowanie wiary jak przedmiotu odszedłem w ateizm. Musiałem całkowicie oczyścić się od tego całego oszołomstwa, złych księży, wygodnictwa i fałszu, jaki... No właśnie, jaki jest domeną ludzkości, w każdym jej aspekcie, także katolickim. To nie wiara jest zła, to ludzie są źli.

Nowy Testament przeczytałem dopiero w całości, gdy... byłem ateistą. Dopiero wtedy! Gdy kończyłem się jako ateista i poszukiwałem większej głębi niż tylko nauka. Jest aspekt duszy - i nie mogłem być na niego ślepy. Widzę, rozumiem, wyciągam wnioski, wierzę. Bo szukam.


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

22 maja 2008, 00:17

na forum z którego po chodzą te cytaty o wolności dałem ten cytat
kazik pisze:A co do tych postów o wolności. Wolność nie oznacza braku odpowiedzialności za swoje czyny. Ludzie piszący tamte wiadomości nie mają pojęcia co to znaczy 'być wolnym'.
i poprosiłem autorów o odpowiedź

oto odpowiedź jednego z autorów
J pisze:Mikołaj Bierdiajew powiedział kiedyś: „Wolność to pozbycie się nie tylko panów, ale również niewolników.” Ponadto, jeśli założyć, że to, co jest nauczane przez katolicyzm o grzechu pierworodnym jest prawdą, to wychodzi na to, że dziedziczy się grzechy przodków, odpowiada się za czyny przez siebie nie popełnione. Dodatkowo, jeśli – abstrahując od jakiejkolwiek ze znanych religii – jakiegokolwiek bytu wszechmocnego, jakiegokolwiek bóstwa, które mogłoby uczynić wszystko, co by mu się tylko rzewnie podobało, to ludzka wolność byłaby ograniczona w sposób radykalny, ponieważ istota taka mając w umyśle ideę człowieka decydowałaby o tym, kim będzie człowiek, determinowałaby człowieka. Mówisz, że wolność, to „móc zrobić, co się chce i wziąć za swoje czyny całkowitą odpowiedzialność”, ale jeśli prawdą jest to, co głoszą wyznawcy kalwinizmu, że człowiek jest od urodzenia przeznaczony, predestynowany przez Boga do zbawienia bądź potępienia, to nie ma w ogóle miejsca na wolność taką, jaką ją pojmujesz.
Jeszcze inną, odrębną kwestią jest pytanie o to na ile faktycznie jesteśmy wolni a na ile zdeterminowani przez geny, czasy, w jakich nam przyszło żyć i środowisko. Jeśli godzimy się na założenie, że człowiek jest wolny, czy też jak woleli by niektórzy ma wolną wolę, to godzimy się również na to, że jest potencjalnie winny. Jest tu również w tym poglądzie założenie, że człowiek będący wolnym świadomie decyduje się na przemoc i gwałt. Czy aby na pewno? Na ile decydujemy o swoich czynach a na ile jesteśmy zdeterminowani? Czy w świetle Twojej definicji osoba niepoczytalna odpowiada za swoje czyny i ma ponosić konsekwencje? Człowiek zdeterminowany jest w pewien sposób podobny do człowieka niepoczytalnego. Nie zawsze ma wpływ na swoje czyny a nieraz nie zdaje sobie sprawy, dlaczego tak a nie inaczej postępuje, nie zdaje sobie sprawy, że jest zmanipulowany, czy, że o jego postępowaniu decyduje biologia, czy popędy.

Dodam jeszcze niedawno przeczytany przeze mnie przykład:
Rozwścieczony tłum spalił 11 "czarowników".

Czy ludzie, którzy to zrobili byli całkowicie wolni i jako tacy wybrali mord i przemoc? Nie, byli zdeterminowani przez środowisko, w którym wyrośli a w którym panowało przekonanie o tym, że istnieją ludzie potrafiący posługiwać się magią. Na ich czyn wpłynęły przekonania wpojone im przez otoczenie, środowisko, więc to nie była ich wolna i świadoma decyzja, bo i oni działali nie do końca jako wolni, ale jako zdeterminowani tym, co im kiedyś wpojono. Czy mogą/muszą/powinni ponieść odpowiedzialność za to, że od najmłodszych lat zapewne wpajano im przekonanie, że na świecie istnieją czarownicy, którzy mogą im szkodzić za pomocą magii? A może winę ponosi społeczność, która im to wpoiła a tym samym odebrała im wolność racjonalnego osądu? A to tylko jeden z przykładów, w jaki sposób człowiek może być zdeterminowany przez swoje otoczenie. Zdeterminowany a więc nie całkiem i nie do końca wolny.
powyższy cytat napisała kobieta (chyba)
Ostatnio zmieniony 22 maja 2008, 00:44 przez prawdziwy 666, łącznie zmieniany 1 raz.


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

22 maja 2008, 12:30

Czyli co? Mężczyzna, który zgwałcił kobietę nie jest winien, bo jego ojciec wpoił mu, że kobiety to przedmioty służące tylko do jednego? Każdy swój rozum posiada, każdy, bez wyjątku jak ma mózg zlaszowane. Jeśli przyjąć by ten cytat za prawdę objawioną, nie miej nikomu za złe, jeśli zabije np, Twoją matkę. To przecież nie wina mordercy, to winne jest wszystko na około, ale nie morderca...


Awatar użytkownika
Tiquill
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 14457
Rejestracja: 25 sty 2007, 02:00
Lokalizacja: z naprzeciwka
Postawił piwo: 1 raz
Otrzymał  piwo: 1 raz
Kontakt:

22 maja 2008, 17:46

istota taka mając w umyśle ideę człowieka decydowałaby o tym, kim będzie człowiek, determinowałaby człowieka. Mówisz, że wolność, to „móc zrobić, co się chce i wziąć za swoje czyny całkowitą odpowiedzialność”, ale jeśli prawdą jest to, co głoszą wyznawcy kalwinizmu, że człowiek jest od urodzenia przeznaczony, predestynowany przez Boga do zbawienia bądź potępienia, to nie ma w ogóle miejsca na wolność taką, jaką ją pojmujesz.
Człowiek z góry zdeterminowany czyli pozbawiony wyboru? I co, to jest wina wiary, która w niego i w jego otoczenie wmusza z góry określone zachowania? Pisałem powyżej: oprócz "iluzorycznego" Boga są jeszcze na tym świecie "realni" ludzie. Którzy mogą nie tylko przyłożyć rewolwer do skroni ale i strzelić. Jeśli tylko lekkomyślnie wybierzesz "złą stronę mocy"... Określone zachowania determinuje w człowieku populacja, w której żyje. Żadna grupa nie pozwoli na destruktywne działania, bo troszczy się o swój byt. A jeśli już pozwoli - znika najczęściej, nie pozostawiając po sobie śladu. Każda grupa ma, wypracowuje swój kodeks postępowania (Kodeks Hammurabiego jako najlepszy przykład), w którym nie przyzwala powszechnie na zły wybór - i nie kieruje się li tylko religijnymi normami. To społeczne uwarunkowania determinują w człowieku jako jednostce przestrzeganie tych a nie innych zasad. Religia przychodzi temu tylko w sukurs, wspiera to nadając mu aspekt duchowy, ponadmaterialne prawa, których trudno lekceważyć. Czy więc za pozbawienie prawa do wyboru odpowiada religia i tylko ona? Nie, to kolejna bałamuta. Nie można winić Boga za to, że nie można bezkarnie zabić człowieka.

Samo zaś twierdzenie, że człowiek jest z góry predestynowany do określonej roli... To, co wykoncypował sobie Kalwin nie może rzutować na całe chrześcijaństwo, bądź tym bardziej na całe zjawisko zwane wiarą. To bzdura. Nawet nie chce mi się tego komentować. Takie podejście zaprzecza całkowicie idei Zbawienia. Skoro urodziłeś się by żyć i umrzeć jako grzesznik, to na nic się zda męka Chrystusa, nie pomoże ci, bo - nie można ratować topielca i topić go jednocześnie. Wiara, która predestynuje wyznawcę do z góry określonego losu to to nie wiara ale system niewolnictwa. Wielki błąd i tyle. Zła interpretacja Biblii panie Kalwin, następny proszę...
człowiek może być zdeterminowany przez swoje otoczenie. Zdeterminowany a więc nie całkiem i nie do końca wolny.
Przez swoje otoczenie... Właśnie, nie wyznanie, ale ogólne prawa społecznego współżycia. Czy taka determinacja to pozbawienie wolności? Co, ktoś chce absolutnej wolności? ;> Co za bzdura, nie ma czegoś takiego. Nie wsadzisz palca do ognia, bo taki jest kaprys twej wolności. Dlatego nie wsadzisz, bo twój rozsądek determinuje cię do... No, do czego? Do wyboru bezpiecznej alternatywy. Samo pojęcie determinizmu jest w ogóle kulawym dzieckiem - bo nie istnieje jako skończona forma. Jest determinizm - ale zawsze jest też wybór. Wybór choćby negacji determinizmu oraz przyzwolenia na niego.
Ostatnio zmieniony 22 maja 2008, 18:00 przez Tiquill, łącznie zmieniany 1 raz.


Zawsze jest ryzyko, że wyczerpałeś już limit dobrych dni i czeka cię już tylko samo zło...
Obrazek
Awatar użytkownika
Artek26
Wnerwiony urzędas
Posty: 21
Rejestracja: 19 maja 2008, 17:09
Lokalizacja: Sie biorą debile.

23 maja 2008, 07:42

Ten post nie ma na celu obrazić chrzeszcijan

Z "prawdziwy 666" sie zgadzam bo Chrześcijanie robią wszytko co "dobre" poto żeby być w "niebie"

A tak wogóle to ja jestem Ateistą i dla mnie żadnego boga nie ma!

Jaka była historia mojego ateizmu? Zaraz opisze.

Kiedy miałem około 7 lat i byłem chrześcijaninem (jeszcze) często oglądałem Discovery Science i tam mówili "był wielki wybuch i tak powstał wrzechświat".Ale zaraz!To sie nie zgadza z Biblią!Świat powstał w 7 dni (bzdura!) a nie w kilkanaście miliardów lat!Tak więc wierzyłem że świat powstał w kilka miliardów lat ale w resztę chrześcijaństwa wierzyłem.I tak kilka lat co raz bardziej oddalałem sie od boga (którego nie ma) aż w końcu zastanowiłem się czy są dowody na istnienie boga (książka to nie dowód).I tak w wieku 10 lat zostałem Ateistą do końca życia!

Ja jestem bogiem swojego losu i ja decyduje co jest dla mnie dobre a co nie!i rzaden kościół mnie nie zrobi na chrześcijanina!Bo tak naprawdę nie ma dowodów na istnienie "boga" jedynym dowodem jest biblia.Ale czy można uwierzyć w książkę?W niektóre na pewno nie!Podam przykład.Wierzysz że taki Harry Potter istniał naprawdę i że jest Hogward?Odpowiedź na pewno brzmi NIE!A czy wierzysz że biblia mówi prawdę.Tu z kolei odpowiedź jest trochę inna bo brzmi:TAK.


Wybraśmy sobie że jakiś koleś (nie z postala) napisał biblie.Jakiś tysiąc lat potem inny koleś (też nie z postala) przeczytał ją całą i powiedział "ale ten bóg jest fajny chyba w niego uwierze" i powiedział innym i tak dalej i tak dalej aż pewnie powstało Chrześcijaństwo.

To już chyba koniec posta.


Awatar użytkownika
Silver Dragon
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 7046
Rejestracja: 11 sie 2007, 22:28
Lokalizacja: East Mayberry

23 maja 2008, 09:59

Wiara w Boga to przekonanie o czymś czego nie postrzegają ludzkie zmysły. Gdyby wszyscy szukali dowodów na istnienie Boga, nie byłoby religii (może i lepiej by nam się żyło)

PS: Ciekawe jakby wyglądała Biblia napisana przez Dude'a?
Ostatnio zmieniony 23 maja 2008, 11:56 przez Silver Dragon, łącznie zmieniany 1 raz.


Przybyłem, zobaczyłem... i polała się krew :evilbat:
Obrazek
Awatar użytkownika
Artek26
Wnerwiony urzędas
Posty: 21
Rejestracja: 19 maja 2008, 17:09
Lokalizacja: Sie biorą debile.

23 maja 2008, 10:53

Opisał by w niej swoje 7 dni z STP i AW.


Awatar użytkownika
Robseßed
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 4985
Rejestracja: 14 paź 2006, 12:33
Lokalizacja: Lodsch
Kontakt:

23 maja 2008, 12:05

Artek26 pisze:oddalałem sie od boga (którego nie ma)
Według Ciebie go nie ma.

Tobie polecałbym słownik ortograficzny, obrażasz mnie pisząc 'Hogward', 'rzaden' oraz z małej litery nazwy własne.

To już chyba koniec posta.


Obrazek
Awatar użytkownika
Ramesses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 934
Rejestracja: 30 kwie 2008, 22:38
Lokalizacja: Parczew

23 maja 2008, 12:24

Artek26 pisze:Bo tak naprawdę nie ma dowodów na istnienie "boga" jedynym dowodem jest biblia.Ale czy można uwierzyć w książkę?
nie w książkę lecz w księgę...na Twoje szczęście nie jesteśmy muzułmanami...za takie coś na drugi dzień już być pewnie nie żył...

wiara jest czymś wewnętrznym...chcąc robić z nauki religię powstały by jakiś scjentyzm...zresztą już istnieje więc mogła być to jakaś kolejna odmiana...
Ostatnio zmieniony 23 maja 2008, 12:32 przez Ramesses, łącznie zmieniany 3 razy.


Planet Earth is great to visit, but You wouldn't wanna live there...
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

23 maja 2008, 14:34

Czy sądzisz, że Żydzi żyjący kilka tysięcy lat temu pojęli by, gdyby w Biblii przeczytali, że Bóg stworzył Wszechświat za pomocą reakcji jądrowej? Już to raz tu pisałem, ale napiszę ponownie: Biblia jest księgą symboliczną i każdy może ją inaczej interpretować, a dosłowne traktowanie Biblii ma tyle sensu, co szukanie ukrytych metafor w kodeksie drogowym!


Awatar użytkownika
prawdziwy 666
Master of Dead & Hell
Master of Dead & Hell
Posty: 2182
Rejestracja: 30 sie 2007, 19:37
Lokalizacja: Apocalyptic City

23 maja 2008, 14:56

kazik pisze:a dosłowne traktowanie Biblii ma tyle sensu, co szukanie ukrytych metafor w kodeksie drogowym!
problem w tym że większość katolików właśnie tak rozumie biblie i nie chce dopuścić do wiadomości że można ja interpretować inaczej


I am not dead, I'm a Death muhahahahaha
Obrazek
Awatar użytkownika
kazik
Forumowy Inkwizytor
Forumowy Inkwizytor
Posty: 2236
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:40
Lokalizacja: Greenbelt

23 maja 2008, 15:00

Osobiście, nie znam nikogo, kto by Biblię interpretował dosłownie. Nikogo. Więc nie wiem, o jakich katolików Ci chodzi, prawdziwy.


ODPOWIEDZ