Postal 4: No Enjoyment (recenzja)

Najniżej oceniana gra z serii.
Obrazek

Moderatorzy: Moderatorzy, Admini

Awatar użytkownika
Revter
Administrator
Administrator
Posty: 287
Rejestracja: 31 paź 2020, 20:24
Lokalizacja: Suchodolszczyzna
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 14 razy
Kontakt:

22 kwie 2022, 22:20

Przed chwilą ukończyłem najnowsze dzieło Running With Scissors pod tytułem Postal 4: No Regerts (dalej będę to nazywał Postal 4 lub inne wyszukane określenia na to coś, bo naprawdę żałuję, że chciałem w ogóle się tego podjąć). Postaram się opisać każdy aspekt jak najrzetelniej, zostawiając kwestię fabularną na koniec wraz z całym podsumowaniem. Zapraszam też do pisania własnych recenzji tego tworu, nawet pod tym postem. Aha, grałem na wersji 1.0, na normalnym poziomie, nie robiąc przesadnej eksploracji, czyli po prostu jak zwykły gracz. Jednakże ostrzegam - będzie naprawdę obszerna.

Kwestia techniczna:

Zacznę od czegoś co się może rzucić pierwsze w oczy, a mianowicie optymalizacja, choć raczej mi chodzi o jej brak. Mieli na to ponad dwa lata. Wiem, że nie mam wydajnej maszyny (chyba nawet gorsza od minimalnych wymagań), jednak nawet próbując grać w oknie, zjeżdżając grafikę do absolutnego minimum nie byłem w stanie uzyskać stałego klatkarza. Nawet zwykłe obracanie się sprawia, że pojawiają się spadki płynności. Jeśli chodzi o kwestię menusów to ustawienia potrafią się nie zapisać, szczególnie opcja napisów (do tej kwestii, jak również spolszczenia wrócę później). Lista błędów jest rozległa, jednak szanuję swój i wasz czas, więc całej listy nie będę przytaczał. Na pewno na uwagę zasługują źle sklejone modele (np. schody w posadzce), przesadny ragdoll (który lubi się glitchować z Ingramem), przenikanie przez obiekty, nieodpowiednio postawione niewidzialne ściany, wypadanie z mapy lub pod nią oraz okazjonalne desynchronizacje audio. Więc to leży.

Audio:

Jeden z moich ulubionych aspektów w grach. Nie będzie aż tyle do pisania, bo sporo dźwięków zostało wziętych z Postala 2. Odgłosy broni, zwierząt, bystków - prosto z dwójki. Oczywiście wypada też wspomnieć o głosie Kolesia. Jednak powinienem napisać "głosach", bo mamy do wyboru głos Ricka Huntera (z Postala 2), Corey'ego Cruise'a (z Postala 3) oraz Jon St. Johna (umieszczonego jako pierwszego w Postalu 4, a znany jest jako głos Duke Nukema). O ile sam wybrałem jeden głos to po przejściu gry chciałem sprawdzić resztę i rzeknę, że wypadli świetnie. Jednak reszta... wyszło poprawnie, tak to skonkluduję.

Spolszczenie:

A raczej jego brak. Na pewno nie jest kompletne. Pojawiają się błędy, a jakże, jednak czego się spodziewać, skoro spolszczenia nie robił nawet Polak? Joachim von Snoch to na pewno nie jest polskie nazwisko. Kto nie wierzy to niech sprawdzi napisy końcowe.

Szata graficzna:

O panowie i panie... tutaj muszę się posługiwać tym co zobaczyłem u innych, a nie u siebie. Otóż styl graficzny kompletnie nie pasuje. To bardziej przypomina Simsy albo Fortnite'a. Sam Koleś wygląda jak menel. Same budynki próbują reprezentować różne style architektoniczne, jednakowoż wyglądają nijako. Zresztą spora część budowli jest opustoszała. Ludzie też nie są zbyt dobrze wykonani. Czasami mają jakieś nieodpowiednie wyrazy twarzy czy też posługują się paralitycznymi ruchami. Samochody może i ujdą, jednak można tu znaleźć trochę rzeczy z asset store'a UE4. Same animacje Kolesia w trzeciej osobie wołają o pomstę do nieba. A w pierwszej osobie kiedy on biega to porusza rękami, a jednak nie zrobili mu nóg. Czasem a to tekstura się nie doczyta na czas, a to nie ma jej wcale. Zwierzęta wyszły poprawnie, bronie w dużej części też. Czyli ogólnie słabo.

Eksploracja:

Mamy dostęp do miasta Edensin. Parę obszarów na początek, jednak z biegiem czasu możemy zwiedzać jego nowe zakamarki. I tu mogę napisać o czymś, co może się przydać innym, jeśli sami będą chcieli tą szmirę przejść. Nie opłaca się używać wózków. Kompletnie. Sam poczyniłem testy i wyszło, że biegnąć sprintem (mamy nieskończoną staminę) jesteśmy w stanie przegonić takiego kierowcę. Nie o duży margines, ale jednak. Samo prowadzenie wózków pozostawia wiele do życzenia. Poza tym musimy płacić za jazdę (i za wypożyczenie, jeśli jest taka ochota). Więc na nogach nie dość, że jesteśmy szybsi, to jeszcze bardziej sterowni. Co nie zmienia faktu, że miasto jest za duże i zbyt puste. Jeszcze nawet podzielili je na obszary, bo były (i są) problemy z wydajnością. Są też znajdźki w postaci lalek, a za poszczególne progi w ich zbieraniu odblokowujemy na zapleczu Anu's Inn (hehe, anus, jakże zabawne :/ ) paczki z bronią. W budynkach możemy znaleźć ekwipunek, ale - jak już wspomniałem - spora ich część jest pusta. Poruszanie się po tym mieście jest męczące - nie dla Kolesia, ale dla gracza. Umieszczę jeszcze informację, że mamy do dyspozycji szybką podróż, jednak to są tylko cztery punkty - północ, południe, wschód i zachód. Same poziomy są umieszczone w kole lub kwadracie - co kto woli. To wszystko jednak składa się na to, że zwiedzanie Edensin nie daje żadnej radości.

Walka:

Coś, co chyba wszyscy lubią, jednak i tu tutaj RWS się nie postarał. Nie jest takie dobre jak w P2, a tam wybitnie też nie było, jednak jakoś działają. Spora część broni palnej ma możliwość dodania tłumika (chyba wiadomo jakiego), jak również celownika. Mamy oczywiście kotnik do spowalniania czasu, energola do strzelania z dwóch pukawek, różnego rodzaju żarcie i faje zdrowia. Są też zestawy amunicji, które zmienią pociski w jednym magazynku: usypiające, paraliżujące, zapalające oraz wybuchowe. Nie są jednak zbytnio opłacalne - nie chodzi mi o skuteczność, tylko o cenę. Kopniak jest gorszy niż dwójce - wygląda na ociężały. Omówię dostępny arsenał.

bronie białe:
łopata - jest w walce tak samo użyteczna, jak w dwójce;
pałka - jest jedną z najlepszych broni tej kategorii i ma trzy tryby: paralizator, zwykły (ogłusza) i wzmocniony (zabija);
maczeta - jest słaba (opłaca się nią tylko rzucać, bo ciąć to nie ma co);
mop - można czyścić nim brudy, jednak w walce podobny do łopaty;
piła łańcuchowa - bardziej się nadaje do ragdollowania niż do cięcia;
Rattler - ma dwa tryby: sierpu, którym można ciąć i rzucając wspinać się czy odcinać kończyny lub odważnika, którym miotamy ludzi czy to z bliska, czy rzucając.

bronie lekkie:
pistolet - Desert Eagle, który nie jest zły, a ratuje go to, że ma więcej dostępnej amunicji niż następna broń;
rewolwer - jedna z najlepszych broni w grze, podobny mechanicznie do tego z Paradise Lost, a jego największą wadą jest nie tak częsta amunicja;
Ingram - pistolet maszynowy, kształt ma, jak bardziej znane Uzi, a jego moc nie jest wybitna, jednak potrafi uratować skórę;
pistolet na flary - nowa broń i do tego nawet niezła, bo podpala ludzi,
P350 - kolejny pistolet, nie taki mocny jak Deagle i szczerze jest to broń, która nie jest warta używania.

bronie średnie:
strzelba - lepsza niż w Postalu 2, chyba tyle o niej wystarczy;
M16 - automat z 35-nabojowym magazynkiem, szybkostrzelny i można dobrze kontrolować odrzut;
kałach - kolejny automat, jednak ten wygląda obrzydliwie, ma 30-nabojowy magazynek, w porównaniu do M16 jest mniej szybkostrzelny i trudniej z kontrolą odrzutu.

bronie ciężkie:
miotacz cieczy - mamy do wyboru trzy amunicje: woda do gaszenia pożarów oraz siebie, mocz do powodowania wymiotów i benzyna, która zamienia tą broń w miotacz ognia, czyli niezła giwera;
Fournicator - czterolufowa strzelba, która można opróżniać pojedynczo czy też wypalić od razu ze wszystkich luf, jest fenomenalna;
snajperka - mocna i celna broń to walki na duże dystanse;
wyrzutnia rakiet - jak z maczetą jest tutaj gorzej, bo musimy po każdym strzale przeładowywać broń, jednak same pociski mogą zrobić dużą krzywdę;
M60 - karabin maszynowy, wolny w przeładowaniu, ale dający ogromną siłę ognia (i frajdę też, na ile ta "produkcja" pozwala).

bronie miotane (alternatywny strzał to zrobienie miny):
granaty - skuteczne, a jak się je wsadzi do kota to są wtedy namierzające;
Mołotowy - efekty nie powalają, jednak radzą sobie dobrze z tłumem;
klatki z gołębiami - kolejna nowa i dobra broń, klatka po rzuceniu wypuszcza gołębie, a te lecą do celów i je zabijają, a jak zabiją to lecą do następnych.

reszta:
kanister - praktycznie ten sam, co w dwójce, tyle że są czasem problemy z rozlaniem benzyny;
farba w sprayu - tylko do używania na powierzchniach, by wyrazić swojego artystycznego ducha, a w samej walce bezużyteczna, jednak jest w kategorii "broń" to o niej wspominam.

Więc jest tutaj niezły repertuar, jednakowoż co z tego, skoro nie czuje się tego strzelania?

Fabuła:

Czas na gwóźdź - i programu, i do trumny tej żałosnej kalki Postala. Omówię dni z osobna, a potem podsumuję całość.

Poniedziałek:
Koleś jedzie z Champem przez kraj, a tu na postoju zajumali samochód z przyczepą. Tak więc szukają o niej informacji w Edensin, jednak potrzebna jest kasa. Tak więc bierzemy karton, piszemy mazakiem wiadomość na nim (każda powiązana z obrabianiem berła) i napastujemy ludzi, aż któryś da info o pośredniaku. Idziemy tam i grubas daje nam różne oferty. Jedna to straż więzienna, gdzie przypadkowo otwieramy cele i musimy cały rozgardiasz ogarnąć. Druga to zgarnianie psów oraz kotów do furgonetki jakiegoś pojebańca. Trzecia to konserwacja kanałów - naprawa maszynerii, wymiana żarówek i czyszczenie gówna. Po wykonanej pracy idziemy spać przy śmietnikach.

Wtorek:
Przedstawiciel prawa podczas snu daje nam mandat, który musimy spłacić. Na komisariacie dostajemy informację, że musimy to odpracować. Dostajemy narzędzie do dawania mandatów i musimy "zarobić" 2000 dolarów. Przyklejamy mandaty do samochodów stojących przy wyczerpanych parkometrach (można te opłacone wyczerpać kopem, by przyspieszyć proces). Jednak też jest opcja wrzucenia mandatu do żółtej skrzynki, tylko wtedy męczymy się z policją i musimy zhakować dwa kompy, by zdjąć alarm i wyjść stamtąd. Gość z pośredniaka daje nam kontakt do wspólnika. Ten wspólnikiem jest jakiś Meksykaniec prowadzący kartel i mamy do zrobienia kolejne prace. Jedna to zamalowanie pięciu billboardów w części miasta, gdzie będą nam przeszkadzać jakieś łatwo obrażające się zjeby. Kolejna to przerzucanie imigrantów za granicę za pomocą wielkiej procy, tylko jeżeli zauważy to jakiś strażnik muru to będziemy mieli utrudnione zadanie. Trzeci do dostarczenie pudełka do zoologicznego i tam po wdechnięciu wyziewów zmieniamy się w kota. Będąc kotem dostajemy oddzielną pulę zadań, którą musimy zrobić, by znów stać się człowiekiem. Musimy zaspokoić kocie żądze (pewnie domyślacie się jakie), zajebać jakiegoś psa (co nie jest takie proste) i wziąć mleko (jeżeli wam się zdarzy lockdown sklepu to drapnijcie bezpieczniki, a alarm zniknie). Po tym wszystkim wracamy do posiadłości, by odpocząć i dostajemy miejsce w stodole z osłami.

Środa:
Budzi nas kochający bidety burmistrz Edensin - Mike J. Daje nam kolejną pulę zadań. Jedna to zebranie podpisów pod petycją. I tu mamy wybór. Możemy przebrać się w pewien niezbyt fajny dla Kolesia strój (kto nie widział to dobrze, a kto jest ciekawy to uprzedzam, że obraz ten zostanie wryty permanentnie w wasze czaszki). Możemy też pogrozić bronią - szybsze i skuteczniejsze. Druga to instalacja bidetów w pewnej placówce. Ogółem jest to ciągnąca się strzelnica, która kończy się walką z bossem, którym jest karzeł. Po tym czeka nas kolejne zadanie - wyłączenie zasilania w parku rozrywki. Trzeba trochę poskakać po różnej maści budowlach i przedmiotach, by skrzynki wyłączyć. Ostatnią misją jest... czyszczenie gówna. ZNOWU. Można posłużyć się szlauchem, ale szybciej jest to zrobić łopatą. Oczywiście będzie nas atakować kolejna skurwiała grupa. Dostajemy potem do użytku domek w lasku dla psycholi, do którego jedziemy kolejką.

Czwartek:
Budzimy się zdziwieni - po pierwsze, bo ktoś zabrał Champa, a po drugie, bo ktoś zabrał nasze rzeczy. Naszym celem jest znalezienie pupila i opuszczenie lasku. W domku możemy znaleźć pistolet, a na zewnątrz koty, co pomoże nam w uniknięciu uwagi. Możemy też znaleźć trzy skrzynki z naszymi rzeczami, jednak nie są one wymagane do opuszczenia lokacji. Po znalezieniu psa wracamy się kolejką, jednak w niej otacza nas mafia z Vincem na czele. On - oczywiście - daje nam kolejny repertuar zleceń. Pierwsze to ogarnięcie kasyna. Wymyka się to spod kontroli i musimy ugasić pożary, broniąc się przed protestującymi, tak więc kolejna strzelnica. Potem mamy wyścig. Pamiętacie co pisałem o wózkach. Tak, będziemy brali udział w wyścigu. Tak, na tych chujowych wózkach. Naszym zadaniem jest sprawienie, by czerwony wózek wygrał. Próbowałem to osiągnąć. Poszło na to masę prób, ale straciłem cierpliwość. Nie znaczy to, że nie ma takiej możliwości, ale szczerze to szybciej przegrać i potem - przez następną strzelnicę - wyjść z budynku. Aha, polecam być na nogach pod koniec wyścigu, jak przegrywacie, bo inaczej nie będziecie mogli się ruszyć. Następne - głosowanie. I tutaj albo czekamy w kolejce do głosowania (gdzie oczywiście nie ma wyboru), albo odstrzeliwujemy kandydata (lub kandydatów, jak kto woli). Ostatnie w tym dniu jest testowanie gry, jednak ja sam nie mogłem tego odpalić. Dałem swój zapis do Radzika - on grał, ja oglądałem. Mamy tu głównie skakanie po platformach. Mamy też maszyny, gdzie płacimy hajs, by odblokować następny poziom. Jest nawet maszyna do losowania, gdzie za forsę dostajemy bronie (dzięki, Radzik, za przejebanie 1000 dolarów, przez co miałem trudniejszy piątek). Na koniec idziemy do posiadłości Vince'a, bajecznie wystrojonej i nareszcie spędzamy czas w dobrych warunkach. [To był ten dzień, który sprawił, że odechciało mi się pacyfistycznego podejścia do tej kaszany.]

Piątek:
Myślałem, że gorzej być nie może. Myliłem się. Budzimy się tam, gdzie byliśmy i Vince nas prowadzi do swojego szefa - enigmatycznego jegomościa, mówiącego przez ekran. Daje nam zestaw zadań i wyruszamy je wykonać. Ten dzień można podsumować tak - strzelanie, strzelanie i jeszcze raz strzelanie. I będziemy musieli krążyć po całej mapie. Pierwsze to ogarnięcie tamy. Zatykanie dziur odpowiednimi przedmiotami. Jednak przychodzi jakiś kolejny kult z jakąś maszyną, którą chcą podpiąć do miejskich wodociągów. Mamy też odliczanie (przy kasynie też było, ale zapomniałem wspomnieć - nie wiem co tam się dzieje, jeśli skończy się czas, ale obstawiam to samo, co tu). Co się stanie jak dojdzie do zera? Nic. Zero konsekwencji. Polecam tu wyłączyć głosy, bo spiker tylko wkurwia. To się ciągnie i ciągnie, chciałem żeby to się wreszcie skończyło. Po wyłączeniu maszyny spływamy (dosłownie) stamtąd. Potem mamy pacyfikację najemników w centrum handlowym. Odłączamy zasilanie bramek, wchodzimy na samą górę, odpierając się przed najmusami i rozwalamy ich przywódczynię, którą okazuje się... szwagierka (czy też siostra żony) Kolesia. Po szybkim numerku idzie się do kopalni, by znaleźć artefakt. Po drodze znów się strzelamy i też - jak z tamą - ciągnie się to niemożebnie. Problem jest taki, że musimy się wrócić CAŁĄ drogę, jaką tu obraliśmy. Rzecz jasna, nadal musimy się bronić przed napastnikami. Po wyjściu... posłużę się cytatem - "rany boskie, to apokalipsa... znowu". Dokładnie, kropka w kropkę to, co w dwójce. Musimy zabić trzech naszych zleceniodawców - Meksykańca, Mike'a i Vince'a. Tylko, że to nie będzie takie proste, bo podczas apokalipsy szybka podróż nie działa i musimy przemierzyć całą mapę PONOWNIE, ale wolniej i trudniej, gdyż będziemy ostrzeliwywani przez prawie każdego. Każdy boss (poza Mike'iem) ma obstawę, więc trzeba się solidnie przygotować. Po tej całej eskapadzie musimy się spotkać, z tajemniczym szefem w wieży. Tym szefem jest... biologiczny ojciec Kolesia. Trzeba mu złoić dupę. We dwóch wypadamy z balkonu, staruszek spada, a nas ratuje szwagierka. Teraz pozostaje nam ostatnie zadanie - wyjebać z miasta jak najszybciej. Wychodzimy, tam gdzie zaczęliśmy rozgrywkę. W cutscence udaje nam się odzyskać samochód z przyczepą i jedziemy z Champem tam, gdzie wiatr poniesie.

Tak więc co sądzę o zadaniach? Jeśli chodzi o ogół to są one słabe, nudne, nieoryginalne, frustrujące. Traktowanie Kolesia jakby był nie wiadomo kim, a jednak pomiatanie nim, jak szmatą. Przynajmniej mam to za sobą.

Podsumowanie:

Chcę zadać jedno pytanie: czy ich tam KURWA POJEBAŁO?! Co to, do cholery, jest? Bo na pewno nie Postal. To jakiś ekskrement, który nieudolnie próbuje go naśladować. Ten półprodukt powinien być jako metoda tortur, bo ja na pewno dobrze się nie bawiłem. Nie bawiłem się też źle. Nie bawiłem się w ogóle. Nie jestem w stanie uwierzyć, że RWS - ta banda skurwysynów - będzie w stanie tą chujangę naprawić. Nie ma kontrowersji, tylko żarty o ruchaniu i gównie. A i tak znajdzie się banda bezmózgich fanbojów, którzy będą bronić tego szamba, nieważne w jakim stanie by ono nie było. Obie grupy są siebie warte. Czy 2/10 od IGN'u lub 1/10 od Gamespota są przesadzone? Szczerze to nie. Nieważne co się mówi o growych dziennikarzach - tą "grę" należy unikać, jak ognia, bez względu na liczbę aktualizacji, jaką wydalą.

3/10

Wkurwiła mnie ta "produkcja". Czekam na Brain Damaged, czyli do 9. czerwca. A teraz idę odpocząć i jutro zagram w P2 na xPatchu.
Ostatnio zmieniony 24 kwie 2022, 13:51 przez Revter, łącznie zmieniany 6 razy.


„Nie wiem czy postąpiłem właściwie, pewnie nigdy się nie dowiem.
Ale udało mi się, i z tego chyba powinienem się cieszyć...”
Awatar użytkownika
Dzienis
Administrator
Administrator
Posty: 12100
Rejestracja: 03 lut 2012, 18:53
Lokalizacja: Pojezierze Litewskie
Postawił piwo: 14 razy
Otrzymał  piwo: 6 razy
Kontakt:

24 kwie 2022, 17:08

Porządna recenzja, sporo się z niej dowiedziałem. Głównie by nie marnować miejsca na dysku na tę grę. Dobra robota, Rev.


I regret nothing
Awatar użytkownika
Silver Dragon
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 7075
Rejestracja: 11 sie 2007, 23:28
Lokalizacja: East Mayberry
Otrzymał  piwo: 2 razy

25 kwie 2022, 17:26

Konkretnie i na temat :brawo2:

Zobaczymy jak się sprawa rozwinie w przyszłości, ale na razie szkoda kasy wydawać na ten tytuł
Ostatnio zmieniony 25 kwie 2022, 17:26 przez Silver Dragon, łącznie zmieniany 1 raz.


Przybyłem, zobaczyłem... i polała się krew :evilbat:
Obrazek
Awatar użytkownika
Koloses
V.I.P.
V.I.P.
Posty: 1024
Rejestracja: 27 kwie 2008, 09:27
Lokalizacja: 67-100
Otrzymał  piwo: 1 raz

13 maja 2022, 17:43

Nawet Postal 3 był lepszy.


ODPOWIEDZ